Sierpniowy wieczór powoli opadał na ogród babci Etty, malując niebo nad lasem na kolor głębokiego indygo. Powietrze wreszcie stawało się chłodniejsze, a uciekające za horyzont słońce zabierało ze sobą popołudniowy upał. Mały Fenris siedział boso na drewnianym ganku, zmęczony całodziennym bieganiem za motylami. Nagle chłopiec pociągnął mocno nosem i rozejrzał się z zaciekawieniem wokół. –... Czytaj dalej →