Droga do Lasu z Mchu i Paproci: Nadzieja Isolde (Saga o Aldenie)

Ta opowieść jest kontynuacją losów Isolde, uwięzionej przed dwudziestu laty w lochach Wielkiego Portu, oraz elfa Aldena i ich syna Arina. Jeśli chcesz poznać początek ich drogi, zacznij od tego momentu:

Dwadzieścia lat w lochach toczy człowieka, jak rdza. Ale to nie przypadek otworzył jej drogę, lecz cierpliwość matki, której odebrano dziecko.

Każda kropla cierpkiego soku, który przez lata ukradkiem wcierała w grube ogniwa kajdan, w końcu dopełniła dzieła. Sok pochodził z kwaśnych jagód, które czasem strażnicy rzucali jej w misce – nie mieli pojęcia, że to siła, która powoli, rok po roku, nadżera metal.

Tej nocy, gdy w zamku ucichły pijackie śpiewy po święcie przesilenia, Isolde zaparła się stopami o lodowatą ścianę i szarpnęła z całej siły. Żelazo ustąpiło z cichym, suchym trzaskiem, rozsypując się na kamienną podłogę jak zwęglone drewno.

Uciekała nocą, boso. W za dużej, brudnej koszuli, którą po drodze skradła ze sznura na pranie w dolnym zamku. Przez pierwsze godziny prawie ciągle biegła, co chwilę kuląc się w rowie na najmniejszy szmer. Każdy dźwięk był taki głośny. Wiatr w koronach drzew brzmiał jak krzyki goniących jej ludzi, a blask księżyca wydawał się tak jaskrawy, że aż bolały ją oczy przyzwyczajone do piwnicznego półmroku.

Nad ranem dotarła do brzegu rzeki. Była wycieńczona. Usiadła na wilgotnej kłodzie, patrząc na swoje odbicie w wodzie – obca, wychudzona kobieta. Przez chwilę chciała po prostu poddać się nurtowi. Pomyślała, że świat poszedł do przodu, a ona została w tamtym lochu na zawsze. Kim ona teraz jest? Dla kogo?

Z mgły unoszącej się nad rzeką wypłynął stary rybak na koślawej, drewnianej łodzi. Spojrzał na nią, na siwe włosy i na strach w oczach, po czym milcząc, skinął głową w stronę wolnego miejsca na dziobie. Isolde wsiadła. Rybak przewiózł ją w dół rzeki, dzieląc się z nią kawałkiem czerstwego chleba i wędzonym pstrągiem. Ten gest zadziałał jak ocknięcie z długiego letargu.

Gdy wysiadła na brzegu coś w niej pękło. Spojrzała na horyzont, gdzie majaczyła ciemna ściana drzew.

Las z Mchu i Paproci.

Nigdy w nim nie była. Nie znała jego ścieżek, nie wiedziała, jak pachnie o poranku ani jakie kryje niebezpieczeństwa. Znała go tylko z szeptanych opowieści Aldena, z legend, którymi karmiła swoje serce przez dwadzieścia lat w ciemności lochu. Ten Las był miejscem, gdzie schroniło się jej dziecko.

Poczuła, jak pod całym tym brudem i zmęczeniem budzi się siła. Ta sama, która pozwoliła jej przetrwać w niewoli. Alden tam jest. Jej syn, który teraz musi być już dorosłym mężczyzną, też tam jest. Oni nie są już tylko bajką, którą powtarzała sobie w celi, by nie oszaleć – są na wyciągnięcie ręki. Alden i Arin. Niedługo ich zobaczy.

Otarła brudną dłonią twarz i wyprostowała plecy.

Zaczęła iść w stronę zielonej ściany. Z każdym kolejnym metrem stawała się bardziej Isolde, a mniej więźniem.

Isolde stoi nieruchomo z opuszczonymi rękami i zamkniętymi oczami na skraju gęstego, zielonego lasu z paprociami, wsłuchując się w szum drzew.

Las z Mchu i Paproci przyjął ją cisza. Pod stopami Isolde był mech, który łagodził ból poranionych stóp. Płynęła przez ten las jak zjawa – w za dużej koszuli, brudna i nieludzko zmęczona.

Olbrzymie paprocie sięgały jej ramion, a ich pierzaste liście muskały jej twarz, jakby puszcza próbowała zetrzeć z niej brudny ślad ostatnich lat.

Gęsta korona drzew niemal całkowicie skrywała niebo, lecz Las nie wzbudzał strachu. Raczej był obietnicą, która trzymała ją przy życiu przez dwie dekady.

Gdy słońce zaczęło powoli chylić się ku zachodowi, poczuła lekki zapach dymu zmieszany z ciepła wonią pieczonego chleba.

Na skraju polany stał dom. Otoczony ogromnymi wiązami, z rozświetlonymi oknami.

Gdy Isolde stanęła wreszcie na deskach ganku, siły gwałtownie z niej uleciały. Oparła się ciężko o ramę drzwi, a jej dłoń zawisła w powietrzu, zanim zdążyła zapukać. W tym samym momencie skrzydło ustąpiło i drzwi otworzyły się same.

Srebrnowłosa elfka zamarła w drzwiach z lnianą ściereczką w dłoniach. Od razu zarejestrowała wychudzoną sylwetkę i bezgraniczne zmęczenie wypisane na twarzy nieznajomej.

Starsza elfka Etta w okularach otwiera drewniane drzwi i wita wycieńczoną Isolde na progu ciepło oświetlonej chatki w lesie.

Etta już wiedziała, kim jest ta kobieta. Widziała ją w oczach Aldena, tęskniącego za żoną. Tyle słyszała o odważnej ludzkiej kobiecie, która zatrzasnęła bramę portową, by ratować jego i Arina.

Wiedziała, że to Isolde.

Nie padło żadne słowo. Etta zrobiła krok w tył i otworzyła drzwi najszerzej, jak potrafiła. Wyciągnęła do Isolde obie dłonie.

Zanim ta zdążyła uścisnąć dłonie Etty, od strony ścieżki rozległ się chrzęst żwiru i ciche parsknięcie konia. Etta uniosła wzrok. Isolde, zbierając resztki sił, powoli odwróciła głowę.

Alden zatrzymał się w pół kroku, a wodze wysunęły mu się z palców. Arin zamarł tuż za nim, patrząc na ganek z niedowierzaniem. W drzwiach domu stała wychudzoną postać w brudnej koszuli. Jednak gdy Isolde wyprostowała plecy, a jej zmęczone oczy ich dostrzegły, dotarło do nich, na kogo patrzą.

Etta, stojąc w cieniu futryny, obserwowała w milczeniu, jak z rąk Aldena z głuchym stukotem opada na ziemię łuk, a Arin robi niepewny krok w stronę matki, której dotyku nie pamiętał od dziecka.


🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿


Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 myśli na temat “Droga do Lasu z Mchu i Paproci: Nadzieja Isolde (Saga o Aldenie)

Dodaj własny

  1. Piękna historia, o sile i wytrwałości. Nauka z niej taka że nie można się poddawać nawet gdy jest beznadziejnie. Teraz las przygarnie Isolde i ukoi jej zmęczone ciało i duszę , resztą zajmie się rodzina ❤️

  2. Po latach udręki i niewoli Isolde odnalazła w sobie odwagę i siłę by wrócić do swojego domu i bliskich. Ciekawa opowieść,która daje nam refleksję nad wolą walki o siebie.🌹

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej