Październikowe słońce powoli wspinało się nad skaliste szczyty górujące nad Lasem z Mchu i Paproci. Spotkałam się z Hektorem na zboczu wielkiej góry, wznoszącej się nad naszym Lasem.
Siedziałam na głazie, a naprzeciw mnie, na potężnym bloku skalnym, usiadł Hektor.
Co od razu przykuwało wzrok, to że miał starannie przystrzyżoną brodę i uczesane wąsy, i miał na sobie nowy, niezwykle kolorowy sweter. Sweter mienił się barwami dojrzałej jarzębiny, ciepłej ochry i słonecznych, jesiennych liści. Olbrzym co chwilę gładził wielką dłonią grube sploty wełny, rumieniąc się nieśmiało.
– Widzę, wielkoludzie, że masz na sobie coś nowego i wyjątkowo pięknego! – zagadnęłam z uśmiechem, otwierając notes.
Hektor spojrzał na swoje potężne ramiona i mruknął, a w jego oczach zapaliły się radosne iskierki:
– To… to prezent od Bruny. Powiedziała, że czas, bym przestał się ukrywać w burych barwach skał. Sama uprzędła go z najmilszej wełny i zafarbowała sokiem z leśnych owoców. Jest taki ciepły… i pachnie miodem.
Uśmiechnęłam się szeroko, czując, jak leśna magia po raz kolejny ogrzewa to miejsce. Hektor trzymał w wielkich palcach kartkę z zapisanymi pytaniami od naszych czytelników, mrużąc z przejęcia oczy.
– No dobrze, olbrzymie o gołębim sercu. Ludzie z naszego Lasu ogromnie chcą cię poznać. Gotowy na małe wyzwanie?
Hektor drgnął, a z jego brody poderwało się kilka małych ptaków, które od dawna traktowały ją jak dom. Odkaszlnął cicho – dźwięk ten przypominał pomruk odległego potoku – i skinął wielką głową.
Elena:
– Hektorze, Wiesław, Soll Iduna oraz Anna Marta pytają o bardzo ważną rzecz: skąd tak naprawdę pochodzisz? Gdzie są twoi rodzice, dziadkowie, rodzeństwo i jak znalazłeś się sam, jako jedyny olbrzym w górach nad Lasem?
Hektor (spojrzał wysoko w górę, na wciąż błękitne, poranne niebo, a jego potężna dłoń powędrowała na pierś):
– Ja… ja nie mam ziemskich rodziców, Eleno. Ani dziadków, ani rodzeństwa, jakie znają tutejsze stworzenia. Moje pochodzenie nie jest z gliny ani z krwi. Wiele wieków temu byłem po prostu jedną z małych, błyszczących gwiazd w rozgwieżdżonym, fioletowym nieboskłonie. Moimi jedynymi siostrami są gwiazdy, które co noc rozświetlają niebo. Wychowałem się w gwiezdnej ciszy, dryfując wysoko w górze. Ale ogromnie tęskniłem za ziemią. Pewnej nocy ta tęsknota była tak wielka, że zerwałem grawitacyjne łańcuchy kosmosu, runąłem w dół jako biały ogień i uderzyłem w szczyt najwyższej góry. Dopiero magia tej puszczy sprawiła, że mój gwiezdny pył zgęstniał, zamieniając się w te potężne ramiona, ciężkie nogi i ciepłe serce.
Przez bardzo, bardzo długi czas byłem w tych górach zupełnie sam. Ale na szczęście to już przeszłość! Moja wędrówka przez Przełęcz Trzech Wiatrów doprowadziła mnie do kogoś wyjątkowego. Od niedawna w moim życiu i w mojej jaskini jest Bruna – cudowna olbrzymka o kasztanowych włosach i miodowych oczach. Więc choć nie mam dawnej gwiezdnej rodziny tutaj na ziemi, to dzięki Brunie mam już prawdziwy, pełen miłości, ciepła i śmiechu dom.
Elena: Danutka z kolei pyta, jak to jest być olbrzymem wśród elfów? Czy od zawsze byłeś taki ogromny i jak las wygląda z twojej perspektywy?
Hektor (uśmiechnął się nieśmiało):
– Na początku, gdy tu spadłem, byłem przerażony swoją wielkością. Zobaczyłem, że przewyższam najwyższe świerki, a gdy spojrzałem pod stopy na małe paprocie i delikatne zawilce, bałem się poruszyć choćby o centymetr, żeby czegoś nie zdeptać. Bycie tak wielkim uczy ogromnej ostrożności i delikatności wobec świata. Z mojej perspektywy las wygląda jak wielki, szmaragdowy, falujący dywan. Widzę wierzchołki drzew, które dla innych są niebem.
I tak, stałem się taki ogromny w ułamku sekundy, gdy gwiezdny ogień dotknął tutejszej skały. Nie rosłem powoli. Magia ziemi od razu ulepiła mnie tak wielkim, jak tęsknota w moim sercu. Bruna zresztą też jest wspaniała i ogromna! Czasem, kiedy wspólnie spacerujemy grzbietami gór, mieszkańcy doliny myślą, że nadciąga burza, a to my po prostu śmiejemy się na cały głos albo przestawiamy głazy w naszej jaskini, urządzając ją na nowo.
Elena: Wiesław pyta też o bardziej przyziemne sprawy. Co sprawia Ci przyjemność, jaką potrawę najbardziej lubisz i… jak dużo jesz na śniadanie?
Hektor (podrapał się wielkim palcem za uchem, a dźwięk ten brzmiał jak pocieranie o siebie dwóch kamieni):
– Och… jedzenie! Na niebie nie było smaków, więc ziemska kuchnia wciąż mnie zachwyca. Ale Eleno, tutejsze miski i garnki są dla nas za małe! Gdybyśmy z Bruną chcieli najeść się tradycyjnie, szybko ogołocilibyśmy z zapasów spiżarnie w całym królestwie. Na szczęście babcia Etta znalazła na to sposób. Kiedy zaprasza nas na skraj ogrodu, używa swojego specjalnego kuchennego zaklęcia, które rzuca na wielkie garnki – sprawia ono, że jedzenie pęcznieje i rośnie specjalnie do naszych rozmiarów, nie tracąc ani odrobiny smaku!
Największą przyjemność sprawiają mi jednak dary lasu, których nie trzeba czarować, bo jest ich pod dostatkiem. Uwielbiam dzikie jagody, leśne maliny i suszone jabłka, chociaż nigdy nie zjadłem ich do syta, jak pewnie sama się domyślasz… Nawet nie umiem sam ich zbierać! Mieszkańcy doliny są tak mili, że często stawiają wielkie kosze z owocami u podnóża mojej góry, i wtedy możemy z Bruną cieszyć się ich smakiem. A moim ulubionym przysmakiem jest „Górski Przekładaniec”. Zbieram rano wielkie, czyste bloki lodu ze szczytów gór, a potem polewam je z góry kilkoma wiaderkami gęstego syropu z leśnych malin i jeżyn. Zajadamy to teraz we dwoje z Bruną – ona uwielbia słodkie smaki tak samo mocno jak ja, więc znikają całe lodowe góry!
Elena: I na koniec jeszcze seria pytań od Danutki: O czym marzysz? Co najbardziej lubisz w swoim życiu? Czy olbrzymy mają swoje opowieści i jaka jest najstarsza historia, którą pamiętasz z dzieciństwa?

Hektor (jego oczy zaszły leciutką mgłą, a głos stał się niezwykle cichy i ciepły):
– Moje największe marzenia już się spełniły – chciałem dotknąć miękkiej trawy, posłuchać szumu rzeki i poczuć zapach rozkwitających paproci. Zaryzykowałem dla tego całe wieczne istnienie w gwiazdach. A w moim obecnym życiu najbardziej lubię to, że dzielę ten piękny świat z Bruną. Uwielbiam te nasze wspólne wieczory w jaskini wyścielonej zielonym mchem, gdy za tło mamy zachodzące słońce nad górskimi szczytami.
Nie znam legend innych olbrzymów, bo przez wieki byłem tu zupełnie sam. Moje własne legendy to pieśni kosmosu. A najstarsza historia, jaką pamiętam z czasów, gdy byłem tylko małą gwiezdną iskierką? To opowieść o powstaniu wszechświata, o tym, jak pierwsze gwiazdy uczyły się świecić w kompletnej, głębokiej ciemności, zanim jeszcze narodził się ten zielony świat. To była piękna i zimna historia… ale ta nasza ziemska, tutaj w górach nad Lasem z Mchu i Paproci, u boku Bruny, jest nieskończenie cieplejsza.
Elena: Danutka pytała jeszcze o jedno – czy są miejsca w lesie, do których nie lubisz chodzić i jakie drzewo lubisz najbardziej?
Hektor:
– Nie lubię chodzić w gęste, ciemne i ciasne jary, tam, gdzie gałęzie splatają się tak mocno, że nie widzę nieba ani moich sióstr – gwiazd. Bruna też za nimi nie przepada – z naszymi gabarytami po prostu trudno się tam obrócić i boimy się, że niechcący skrzywdzimy ukryte w mroku małe stworzenia, elfy czy leśne myszki. A drzewo? Najbardziej kocham stare, wiekowe dęby i wielkie świerki. Są silne, cierpliwe i jako jedyne w całym Lesie nie drżą, kiedy opieramy o nie swoje wielkie plecy, patrząc wieczorami w rozgwieżdżone niebo.
Po tych słowach Hektor umilkł, kładąc swoją wielką dłoń na piersi, dokładnie tak, jak robi to w każdą niedzielę, gdy wita wschodzące nad doliną słońce.
Spojrzeliśmy na siebie w milczeniu, słuchając kojącego szumu Lasu, który tak pięknie przytulił gwiezdnego wędrowcę i dał mu nie tylko bezpieczny dom, ale i drugą, miodowooką duszę do wspólnej drogi przez ziemskie życie.
Chcesz przeczytać opowieść o pochodzeniu Hektora? Zajrzyj niżej:
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌
Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗
Przesyłam ciepłe iskierki!
Elena 🌿
Hektor jest bardzo miły naprawdę nie można go nie lubić,❤️😊
Hektor jest niesamowicie delikatny i skromny jak na takiego olbrzyma, jest po prostu uroczy, i ma równie niesamowitą historię życia, najważniejsze, że odnalazł swoje wymarzone miejsce i ma ukochaną Brunę u swego boku❤️❤️❤️🌲🌳🌿🌱🍃🍂🍁✨️