Gwiazda, która zamieszkała w górach

 Mieszkańcy Lasu od zawsze wiedzieli, że olbrzym Hektor różni się od innych wielkoludów ze starych podań. Nie burzył domów, nie rzucał głazami, a jego potężna broda z ciemnozielonego mchu pachniała po prostu wilgotną ziemią i igliwiem.Mało kto jednak znał jego największą tajemnicę: Hektor wcale nie narodził się na ziemi. Przybył do Lasu prosto z rozgwieżdżonego, fioletowego nieba.

Wiele wieków temu, gdy Las był jeszcze młody, Hektor był jedną z tych małych, błyszczących gwiazd, które co wieczór rozświetlają nocny nieboskłon. Żył wysoko w górze, dryfując w bezpiecznej, gwiezdnej ciszy. Miał jednak jedno nietypowe jak na gwiazdę marzenie. Zamiast patrzeć na ziemię z daleka, ogromnie chciał poczuć, jak to jest dotknąć miękkiej trawy, posłuchać szumu prawdziwej rzeki i poczuć zapach rozkwitających paproci.

Pewnej parnej, letniej nocy ta tęsknota stała się tak potężna, że gwiazda Hektora nie mogła już dłużej jej znieść… Zamiast spokojnie trwać na błękitnym nieboskłonie, Hektor podjął dramatyczną decyzję – zaryzykował całe swoje wieczne istnienie dla jednej chwili dotknięcia ziemi.

Odłączenie się od swojej bezpiecznej konstelacji nie było jednak proste – niebiosa nie wypuszczały swoich dzieci bez walki. Hektor musiał włożyć w tę decyzję wielki wysiłek, napinając każdą cząstkę lśniącego światła w swojej piersi. Przez długie chwile siłował się z niewidzialnymi, grawitacyjnymi łańcuchami, które trzymały go na stałej orbicie od początku istnienia świata. Kosmiczny chłód paraliżował jego ruchy, a inne gwiazdy zdawały się ciągnąć go z powrotem w lodowatą otchłań, jakby próbowały ukarać go za to niezwykłe, ziemskie marzenie. Hektor jednak nie ustąpił. Zapierając się o niewidzialne ścieżki wszechświata, zaryzykował rozpadnięcie się na miliardy drobnych iskier i z całych sił szarpnął gwiezdne więzy. I wtedy, pod wpływem tej niezłomnej determinacji, kosmiczny pakt został ostatecznie zerwany.

Z głośnym trzaskiem, który na moment uciszył odwieczny szum całego kosmosu, Hektor wyrwał się ze swojej konstelacji i runął w dół.Jako jasna, oślepiająca smuga czystego, białego ognia zaczął mknąć w nieznaną otchłań. Gnał przez chmury z ogłuszającym świstem wiatru, rozgrzewając nocne powietrze do czerwoności i pozostawiając za sobą długi warkocz gwiezdnego pyłu. To była szaleńcza, pełna determinacji walka z grawitacją i przestrzenią, w której gwiezdna istota rodziła się na nowo, aż z potężnym uderzeniem, które wstrząsnęło posadami gór, Hektor wylądował na samym szczycie najwyższej góry.

Magia puszczy sprawiła, że gdy tylko dotknął ziemi, gwiezdny pył wokół niego zaczął gęstnieć, układać się w potężne ramiona, silne nogi i grubo tkany, wełniany sweter w kolorach ziemi. Gwiazda zamieniła się w olbrzyma.

Na początku Hektor był trochę zagubiony. Nie umiał stać, nie umiał chodzić, a jego nowe ręce i nogi były niezgrabne, ciężkie i bezwładne jak odłamki skalne.

Dla kogoś, kto przez eony był tylko lekkim, dryfującym światłem, ziemski ciężar własnego ciała stał się nagle ogromnym wyzwaniem. Każde drgnienie potężnych palców wymagało tytanicznego wysiłku, a grawitacja, z którą tak zaciekle walczył w locie, teraz boleśnie przykuwała go do podłoża.

Gdy w końcu z wielkim trudem uniósł się na drżących kolanach, ogarnął go paraliżujący lęk. Był tak potężny, że z łatwością przewyższał najwyższe świerki w okolicy.

Spojrzał w dół na małe, bezbronne paprocie i delikatne, leśne zawilce rosnące tuż przy jego wielkich stopach. Serce zabiło mu mocniej ze strachu, że jeden jego nieostrożny krok, jedno tąpnięcie ciężkiego buta może nieodwracalnie obrócić wniwecz to piękne, zielone królestwo, które przed chwilą z miłością przytuliło go do swojej piersi.

Usiadł więc bezradnie na kamiennym bloku, podparł wielki łeb dłońmi i bał się poruszyć choćby o centymetr, czując się w swojej wielkości najbardziej kruchą istotą w całym świecie.Wtedy leśna przyroda zrobiła coś niesamowitego.

Zamiast uciekać, Las zaczął go witać. Pod jego stopy podpełzł miękki, szmaragdowy mech, a na jego wielkiej brodzie zamieszkało kilka leśnych ptaków. Szumiący Strumień zanucił mu swoją najspokojniejszą melodię, a wiatr przyniósł słodki zapach dzikich róż.Hektor poczuł wtedy tak wielkie ciepło, że uśmiechnął się po raz pierwszy w życiu. Zrozumiał, że choć jest wielki jak fragment górskiego zbocza, w tym świecie jest dla niego bezpieczne miejsce. Postanowił, że już nigdy nie wróci na niebo. Został w górach jako cichy, mądry opiekun krainy.

W każdą niedzielę, gdy słońce wstaje nad podgórskimi łąkami, Hektor siada na swoim ulubionym kamieniu i patrzy w górę. Czasami mruga do swoich dawnych sióstr-gwiazd, które wciąż świecą na niebie. One mrugają do niego w odpowiedzi, a olbrzym z gołębim sercem kładzie wtedy wielką dłoń na piersi. Wie, że podjął najlepszą decyzję – bo choć na niebie było pięknie, to dopiero na ziemi, pomiędzy mchem a paprociami, odnalazł swój prawdziwy dom.


🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿

2 myśli na temat “Gwiazda, która zamieszkała w górach”

Dodaj własny

  1. Hektor jest więc meteorytem tęskniącym za pięknem. Na coś ze mnie. Doskonale, że odnalazł Brunę, poznaję więc najcudowniejsze uczucie.

  2. Ależ emocje widzisz sama zamiast ma wskoczyło na, a zamiast poznaje, poznaję. Wszystko psują bezduszne automaty. Jeśli tylko stracisz uwagę na moment wykorzystują to bezlitośnie. Na szczęście myślimy i szybko nie poddamy się.

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑