Pewnego rześkiego poranka, gdy rosa wciąż lśniła na pajęczynach niczym nanizane perły, Oak i Faelan postanowili zostać wielkimi odkrywcami. Uzbrojeni w dobre humory, dziarsko wkroczyli w zieloną gęstwinę.
Zanim jednak las na dobre ich pochłonął, trafili na skąpaną w słońcu polanę. Zapach macierzanki i brzęczenie pszczół tak ich rozleniwiło, że bez słowa padli w wysoką trawę. Leżeli z rękami pod głowami, a nad nimi przesuwały się leniwie obłoki, przypominające watę cukrową i smoki.
– Widzisz ten tam? Wygląda jak wielki orzech! – szepnął Oak.
– A ten obok to na pewno zamek z wieżami – wymamrotał Faelan, czując, jak słońce przyjemnie grzeje go w nos. Rozmawiali o marzeniach i dalekich krainach, dopóki ciekawość nie kazała im ruszyć dalej.
– Widzisz ten tam? Wygląda jak wielki orzech! – szepnął Oak.
– A ten obok to na pewno zamek z wieżami – wymamrotał Faelan, czując, jak słońce przyjemnie grzeje go w nos. Rozmawiali o marzeniach i dalekich krainach, dopóki ciekawość nie kazała im ruszyć dalej.
W głębi lasu, pod rozłożystym dębem, ich oczy rozbłysły. Między mchem pyszniły się malutkie, brązowe grzybki o lśniących, nakrapianych kapeluszach. Wyglądały tak bajkowo i słodko, że chłopcy, niewiele myśląc, postanowili sprawdzić, czy smakują równie dobrze, jak wyglądają.
Ledwie przełknęli po kawałku, świat zaczął płatać im figle.
– Oak, dlaczego drzewa zaczęły tańczyć? – zapytał zdziwiony Faelan, czując nagłą lekkość w nogach.
– Nie wiem, ale ziemia faluje jak morze! – zawołał Oak, chwytając się brata.
– Nie wiem, ale ziemia faluje jak morze! – zawołał Oak, chwytając się brata.
W głowach zakręciło im się tak mocno, że sami zaczęli wirować. Kręcili się w kółko, śmiejąc się wniebogłosy, aż las stał się jedną wielką, kolorową smugą.
I wtedy… bęc!
Nogi im się poplątały i obaj wylądowali w miękkim mchu. Leżeli tam chwilę, patrząc na wirujące nad nimi liście.
Na szczęście leśne czary szybko prysły i zawroty głowy ustąpiły.
Siedząc ramię w ramię na ziemi, otrzepali kolana i zrozumieli ważną lekcję: w lesie uroda bywa zdradliwa.
Wyciągnęli z tej przygody cenny morał – nie wszystko, co cieszy oko, jest bezpieczne dla brzucha.
Od tamtej pory wiedzieli już na pewno, że kosztować można tylko te dary natury, które dobrze się zna.





Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿