Młodość ma to do siebie, że nie znosi bezruchu. Alden opuszczał Dom pod Wiązami w poranek tak cichy, że słyszał własne, przyspieszone bicie serca. Pamiętał surowy wzrok Sylwiona i dłoń Etty, która do końca zaciskała się na jego ramieniu, jakby chciała zatrzymać go samą siłą matczynej miłości. Trzasnął drzwiami – nie z nienawiści, ale z tej dusznej, młodzieńczej dumy, która każe wierzyć, że cały świat czeka na uzdrowienie. Szedł na Północ, gnany jedną myślą: musiał znaleźć lekarstwo dla obumarłych lasów, ocalić prastary bór, przed którym starcy rozkładali ręce.
Świat poza doliną okazał się jednak inny, niż w baśniach. Był chłodny, wysuszony i pełen obcych, milczących ludzi. Tygodnie wędrówki zmieniły się w miesiące, a ścieżki ostatecznie sprowadziły go z zielonych szlaków prosto w paszczę Wielkiego Portu – miasta zbudowanego z szarego, mokrego granitu, które wiecznie pachniało słoną wodą, rybą i tanim tytoniem.
To tutaj, w dusznych, kamiennych archiwach rady miejskiej, Alden spędzał całe noce. Przypominał cień samego siebie – wychudzony, z oczami podkrążonymi od braku snu, ślęczał nad spleśniałymi pergaminami i starymi mapami botanicznymi. Szukał prawdy o dawnych glebach, o prastarych nasionach. Miasto go przytłaczało. Każdy krok po twardym bruku przypominał mu o miękkim mchu pod Wiązami, a głośny krzyk handlarzy drażnił uszy przywykłe do szumu drzew.
I wtedy, między jednym a drugim zakurzonym regałem, pojawiła się ona.

Isolde nie pasowała do tego miejsca, a jednocześnie stanowiła jego integralną część. Nosiła ciężki, pociemniały od wilgoci pancerz miejskiej straży, a u boku krótki miecz, ale jej obecność wnosiła do piwnic coś, czego Alden nie czuł od opuszczenia doliny. Pachniała lasem. Jej dłonie, wiecznie usiane drobnymi zadrapaniami od cierni, niosły ze sobą woń świeżego rozmarynu i dzikiego bzu. Szybko dowiedział się dlaczego – po kryjomu, ryzykując utratę posady w straży, Isolde wynosiła z niedostępnych miejskich ogrodów rzadkie zioła, by leczyć chorych i ubogich w najbiedniejszych, zapomnianych dzielnicach portu.
Gdy ich spojrzenia spotkały się po raz pierwszy nad rozdartą mapą Wielkich Mokradeł, oboje zrozumieli, że znaleźli drugiego wygnańca. Alden widział w jej ludzkich, dumnych oczach tę samą tęsknotę za czystym powietrzem, którą sam nosił pod żebrami. Pokochali się dziko, potajemnie, pod osłoną nocy, chroniąc swoje uczucie przed surowym okiem portowej straży i prawami chciwych kupców.
Kiedy rok później w ich małym, skromnym domu nad kanałem przyszedł na świat ich syn, Arin, Alden po raz pierwszy od lat poczuł spokój. Trzymając w ramionach cicho kwilące dziecko, uwierzył, że potrafi zbudować własny dom na tej zimnej, portowej skale.
Szczęście było jednak krótkie i kruche jak sucha gałązka.
Pracując nad kolejnymi przekładami starych ksiąg dla rady miejskiej, Alden natrafił na dokumenty, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Księgi rachunkowe kupców i tajne raporty alchemików układały się w przerażającą całość. Rdza – ta potworna zaraza, która od miesięcy toczyła prastary bór i obracała wniwecz wysiłki leśników – nie była boską klątwą ani kaprysem natury. Była technologią. Potwornym, sztucznie wyhodowanym jadem, stworzonym na zlecenie rady miejskiej. Bogaci handlarze chcieli otruć leśne źródła, wybić oporny Las z Mchu i Paproci, by na jego zgliszczach przekopać wielki, dochodowy trakt handlowy na drugą stronę gór.
Tej samej nocy, gdy Alden z przerażeniem w oczach szeptał żonie o swoim odkryciu, pod ich drzwiami rozległ się głośny, metaliczny łomot. Straż miejska przyszła po zdrajców.

Całą opowieść o Adenie możesz przeczytać TUTAJ
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌
Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗
Przesyłam ciepłe iskierki!
Elena 🌿
Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Każdy młody człowiek lub elf przechodzi przez etap buntu. Nie pomagają wtedy rozmowy z rodzicami i przekonywanie do swoich racji. Musi odejść i szukać swojej drogi, bo chociaż czasami bywa bardzo kręta to jest jego własna. ❤️
Choćby serce rodzica pękało z obawy, każde dziecko musi w końcu wyjść poza bezpieczny bór i sprawdzić, co kryje się za zakrętem ścieżki. Alden musiał popełnić swoje własne błędy i na własnej skórze przekonać się, jak surowy potrafi być świat poza naszym cichym Lasem. To właśnie ta kręta, trudna droga ukształtuje go na przyszłość.
Młodość, miłość, odpowiedzialność.
Hymn o miłości (List św. Pawła do Koryntian, 13 rozdział)
1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9 Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
Jak wiara, nadzieja i miłośc. Miłość jest zawsze i ona jest najważniejsza. Rodzai miłości jest sporo. W zasadzie, każdy kocha inaczej. Inaczej kochamy przyjaciół, inaczej partnerów inaczej dzieci. Inaczej Boga. Miłość cierpliwa jest….. Sprawdźmy to w Biblii. To chyba najpięniejszy opis miłości jaki znam 😊❣️