Gdy Ambroży zatrzasnął swój skórzany notes z głośnym klapnięciem, stada górskich ptaków poderwały się z pobliskich skał. Hektor drgnął, spoglądając na trójkę elfów swoimi wielkimi, zmęczonymi smutkiem oczami.
– Posłuchaj mnie uważnie, mój wielki przyjacielu – zaczął doktor, celując w Hektora końcem swojego podróżnego kija. – Przepis na samotność to nie jest maść na odciski, którą mogę ci utrzeć w moździerzu z mchu i paproci. Sprawa jest poważna. Dużo o Tobie rozmawialiśmy i co ważne do narady dołączyła cała nasza leśna gromada z doliny. Ludzie przysłali swoje rady, dobre słowa i pomysły. Myśleliśmy nad tym wszyscy razem.

Hektor uniósł lekko brew, a chmury wokół jego łydek poruszyły się leniwie.
– I co wymyślili nasi mali przyjaciele? – zapytał cicho.
– Cóż, niektórzy radzili, żeby sprowadzić ci słonia albo wielkiego, ciepłego hipopotama do towarzystwa, co uważam za medycznie intrygujące – mruknął Ambroży, uśmiechając się pod nosem na wspomnienie komentarza Anny. – Pojawiły się też głosy, że serce nie sługa i miłości nie da się zamówić jak paczki z miodem wrzosowym. Nie możemy ot tak znaleźć jednej przypadkowej olbrzymki i liczyć na to, że w mig dojdziecie do ładu. Dlatego wspólnie wymyśliliśmy jedno, jedyne słuszne rozwiązanie. To ty musisz wyruszyć w drogę.
Na szczycie góry zapadła tak głęboka cisza, że słychać było tylko szum wiatru.
Hektor zamarł. Palce, którymi przed chwilą bezwiednie skubał kosodrzewinę, znieruchomiały.
– Ja? – wykrztusił cicho, a ziemia pod ich stopami delikatnie zadrżała. – Ale ja nigdy nie opuszczałem Lasu, odkąd się tu zjawiłem. Moje oczy znają każdą tutejszą ścieżkę. No i znają mnie tu wszystkie zwierzęta i elfy, nawet dzieci, i nikt się mnie nie boi! Za górskimi grzbietami świat jest za duży. Tam mnie nie chcą. Tam ludzie krzyczą na mój widok.
Aarien podszedł bliżej i pogłaskał olbrzyma po bucie.
– Krzyczą, bo cię nie znają, wielkoludzie. Ale za Wielką Wodą, tam gdzie słońce chowa się za horyzont, leży Kraina Kamiennych Pól. Starzy żeglarze z Wybrzeża opowiadają, że nocami widać tam ogniska tak wielkie, jakby płonęły całe lasy. Mieszkają tam tacy jak ty. Tacy o wielkich ciałach i – mam nadzieję – równie miękkich sercach. Nasza leśna gromada wierzy, że to tam czeka Twoje przeznaczenie.
Hektor popatrzył na swoje wielkie dłonie. W jego oczach, dotychczas tak matowych i przepełnionych melancholią, pojawiło się coś nowego. Iskra. Malutka, podszyta strachem, ale jednak iskra nadziei.
– A jeśli… jeśli oni też mnie nie zechcą? Jeśli tam też będę za głośny? – zapytał szeptem, który brzmiał jak szum wiatru w koronach starych dębów. – I jak ja tam w ogóle dotrę?
– O to się nie martw – fuknął Ambroży, z wielką powagą poprawiając okulary na nosie. – Po pierwsze, Etta już zapowiedziała, że na drogę upiecze ci bochen chleba wielkości koła od wozu. Rybacy z Wybrzeża Mgieł ofiarowali beczkę Bursztynowego Brzęczu, żebyś miał na wkupne. Po drugie… no cóż. Nie puszczę cię samego w tak daleką drogę.
Wtrącił się Earyn:
– Idziemy z tobą. Wszyscy. Rodzina nie zostawia swoich, nawet jeśli mają piętnaście metrów wzrostu. Odprowadzimy Cię przynajmniej do granicy Kamiennych Pól. I możesz być pewien, że cała dolina będzie czekać na nasze wieści.
Hektor spojrzał na trzech małych elfów stojących przed nim ramię w ramię. Byli tak mali, że mógłby ich schować w jednej dłoni. A jednak w tamtej chwili poczuł, że otacza go mur silniejszy niż najwyższe górskie granie.

Wielka łza spłynęła po jego policzku, spadając z cichym pluskiem na wysuszoną trawę. Hektor po raz pierwszy od tygodnia uniósł kąciki ust. Nie zaczął jeszcze śpiewać, ale w głębi jego piersi narodziło się ciche, głębokie mruczenie.
Wyprawa była postanowiona. Wielki krok małego olbrzyma miał rozpocząć się o świcie.
Pierwszą część tej opowieści przeczytasz tutaj:
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌
Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗
Przesyłam ciepłe iskierki!
Elena 🌿
Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Ambroży znalazł genialną receptę na smutek i rozgoryczenie Hektora, który na wiadomość o zmianie miejsca pobytu troszkę się zmartwił , ale mając wokół siebie tylu wspaniałych przyjaciół i wsparcia to myślę, że na koniec końców Hektor będzie zadowolony z podjęcia tej trudnej decyzji, ponieważ dołączy do podobnych sobie.🌿♥️🌲
Dla Hektora to gigantyczny krok i dużo strachu – w końcu opuszcza jedyne miejsce, jakie do tej pory znał. Ale tak jak piszesz, z taką ekipą u boku i z całym tym dobrem, które dostał od naszej leśnej gromady, na pewno da sobie radę. Czasem trzeba zaryzykować i ruszyć w nieznane, żeby odnaleźć swoje bezpieczne miejsce na ziemi. Zobaczymy, co przyniosą mu kolejne rozdziały tej podróży!
Jestem bardzo ciekawa co wyniknie z tej wyprawy. Życzę Hektorowi powodzenia❤️z takimi towarzyszami nie będzie mu smutno.
Duzi ludzie często mają duże serca, bardzo poczciwe i gorące, za to mali ludzie jeśli mają gorące serce to jest ono olbrzymie i potrafi bardzo wiele zaoferować.🍀💚💛🩵🌹
💗
<3 piękny rozdział! <3
Cześć! Niezmiernie się cieszę, że ten rozdział tak bardzo przypadł Ci do serca. ❤️✨Przed Hektorem i naszymi elfami długa, pełna wyzwań droga, ale z takim wsparciem całej leśnej gromady na pewno dadzą sobie radę. Pięknie dziękuję za obecność i każde dobre słowo – to właśnie takie momenty dają największą moc do pisania dalej! Spokojnego i nastrojowego wieczoru.