W kuchni Abeji panowało ożywienie. Na kamiennym blacie stały rzędy pękatych gąsiorków, szklanych karafek i glinianych moździerzy. Erika właśnie wrzuciła do jednego z nich garść suszonych, rubinowych owoców dzikiej róży, a rytmiczny, głuchy dźwięk stukania tłuczka zdawał się na chwilę odganiać huczący za oknem wiatr.

Abeja stała przy wielkim miedzianym garze, powoli mieszając gęsty, leśny miód, zlewany prosto z ciężkich, glinianych beczek. Zazwyczaj ta chwila – zamykanie jesiennych smaków w butelkach na zimę – była ich ulubionym rytuałem. W tym roku jednak nad płomieniem paleniska unosił się zapach troski.
– Słyszałaś wieści z Domu pod Wiązami? – odezwała się w końcu Erika, przerywając pracę. Otarła czoło wierzchem dłoni, a w jej oczach malował się głęboki smutek. – Kostur Thalendira pękł. Sylwion zebrał młodych i o świcie ruszyli w stronę Mrocznej Puszczy, by błagać o pomoc Eladriel.
Abeja na moment wstrzymała dłoń. Spojrzała w okno, za którym gęstniała nienaturalnie szara, lodowata mgła. Ten chłód nie był zwykłą zmianą pory roku. Wkradał się w szczeliny okien, niosąc ze sobą dziwny bezwład.
– Słyszałam, Eriko – odpowiedziała cicho, a jej głos, zawsze tak kojący, teraz drżał lekko od tłumionych emocji. – I właśnie dlatego ta nalewka musi być silniejsza niż zwykle. Dodaj więcej goździków, twardej kory cynamonu i tego anyżu, który suszyłyśmy w sierpniu. Kiedy wędrowcy wrócą z Mrocznej Puszczy, ich ciała i dusze będą skostniałe od lodu. Musimy mieć gotowy lek, który rozgoni ten martwy ziąb i przywróci im wiarę.
Erika skinęła głową, sypiąc do moździerza kolejne korzenne przyprawy. Intensywny zapach, który nagle uniósł się w powietrzu – ciepły, ostry i słodki zarazem – przyniósł im chwilowe ukojenie.
– Myślisz, że Eladriel im pomoże? – spytała cicho Erika, zalewając zioła i owoce czystym, mocnym spirytusem.
Abeja podeszła do przyjaciółki, kładąc jej dłoń na ramieniu.
– Eladriel ma dumne serce, ale kocha tych młodych strażników. Poza tym… mrok z północy idzie po nas wszystkich. Kiedy lód zetnie korzenie Mrocznej Puszczy, jej duma na nic się nie zda. Naszym zadaniem jest teraz dbać o ogień. Tutaj, w garnku i w sercach. Pracujmy, Eriko. Nie pozwólmy zamarznąć naszym myślom.
Wieczór zapadał szybko, owijając chatkę lodowatym całunem, ale w środku, zamknięty w szklanych naczyniach, powoli dojrzewał płynny, rubinowy ogień – obietnica ratunku, na którą Las tak bardzo teraz czekał.

Rozgrzewająca Nalewka Korzenna
Jeśli w te jesienne dni lodowaty wiatr próbuje wkraść się do Twoich myśli, przygotuj w swoim domu lekarstwo, które zielarki z Lasu z Mchu i Paproci szykują dla powracających ze szlaku strażników. Ta nalewka pachnie głębokim lasem, rozgrzewa krew i przynosi upragnione ukojenie w ciemne, deszczowe wieczory.
Składniki:
- 0,5 litra płynnego, prawdziwego miodu (najlepiej lipowego)
- 0,5 litra dobrej jakości spirytusu
- 0,5 litra przegotowanej, letniej wody
- Garść suszonych owoców dzikiej róży lub głogu
- 2 laski prawdziwego cynamonu
- 10-12 goździków
- 2 gwiazdki anyżu
- Skórka otarta z jednej pomarańczy
Przygotowanie krok po kroku:
Krok 1:
- Do letniej (nie gorącej!) wody wlej 0,5 litra miodu.
- Mieszaj dokładnie drewnianą lub plastikową łyżką, aż miód całkowicie się rozpuści.
- Wskazówka: Woda nie może mieć więcej niż 40°C, aby miód zachował swoje naturalne właściwości i aromat.
Krok 2:
- W dużym, czystym, szklanym słoju lub gąsiorku umieść wszystkie przyprawy: laski cynamonu, anyż, goździki, suszone owoce oraz otartą skórkę z pomarańczy.
- Wlej do słoja przygotowaną wodę z miodem i delikatnie wymieszaj.
- Na samym końcu powoli dolej spirytus, cały czas lekko mieszając.
- Słój mocno zakręć i odstaw w ciemne, ciepłe miejsce w kuchni lub spiżarni.
Krok 3:
- Pozostaw słój na maksymalnie 2 tygodnie.
- Raz na kilka dni potrząśnij naczyniem, aby smaki dobrze się połączyły.
- Ważne: Po 10 dniach spróbuj nalewki. Jeśli aromat goździków i anyżu jest już bardzo wyraźny, przejdź do kolejnego kroku. Nie trzymaj przypraw korzennych dłużej niż 14 dni, aby trunek nie stał się gorzki lub apteczny.
Krok 4:
- Przelej zawartość słoja przez gęste sito lub gazę, aby oddzielić przyprawy, owoce i skórkę pomarańczy.
- Przefiltrowany płyn (który na tym etapie może być jeszcze mętny z powodu miodu) przelej z powrotem do czystego słoja lub butelek.
Krok 5:
- Odstaw zamknięty trunek w ciemne i chłodniejsze miejsce na minimum 2–3 tygodnie.
- W tym czasie na dnie naczynia naturalnie ułoży się mętny osad z miodu.
- Gdy płyn nad osadem będzie idealnie czysty, delikatnie zlej klarowną miodówkę (najlepiej za pomocą wężyka piwowarskiego) do docelowych, ciemnych butelek.
- Pozostały na dnie osad możesz przefiltrować przez papierowy filtr do kawy, aby nie zmarnować ani kropli.
Miodówka jest gotowa do picia po sklarowaniu, ale im dłużej postoi w butelkach (np. 2–3 miesiące), tym jej smak będzie głębszy, bardziej aksamitny i szlachetny.
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌
Jeśli zostawisz swój e-mail, to w każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Co tydzień znajdziesz w nim nową niespodziankę! Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗
Przesyłam ciepłe iskierki!
Elena 🌿
Taka nalewka w mig rozgrzeje po zimnym dniu. Myślę że trzeba jej zrobić bardzo dużo w końcu idzie długa zima.
Nie robić dużo, tylko pić w małych ilościach, dla kurażu.😄
A ja jak zwykle do przepisów mam zapytanie. Owoce w całości czy bez pestek, nasionek?
Nalewkę można modyfikować innymi owocami? Suszona śliwka, skórka cytryny, żurawina suszona? Owoce świeże czy suszone?
Mam nadzieję, że uda mi się zrobić tę nalewkę.
Wiesiu. Owoce dzikiej róży czy głogu wrzucaj w całości, nic z nimi nie kombinuj. One są wysuszone na pieprz, więc rozcinanie ich i wydłubywanie tych małych nasionek z włoskami to byłaby tytaniczna i zupełnie niepotrzebna robota. Całe owoce bez problemu oddadzą do alkoholu wszystko, co najlepsze, a do tego nalewka będzie o wiele łatwiejsza do przefiltrowania i szybciej Ci się sklaruje.
A co do modyfikacji, to kombinuj śmiało, bo ten przepis to jest genialna baza do eksperymentów. Suszona śliwka to cudowny pomysł, bo da taki głęboki, lekko „ciemny” posmak i ładny kolor – wystarczą dosłownie 3 albo 4 sztuki (drylowane) na tę porcję. Skórka z cytryny też super podbije smak, zwłaszcza jak chcesz trochę przełamać słodycz miodu, więc możesz ją dać zamiast pomarańczy albo dorzucić pół na pół, tylko pamiętaj, żeby zetrzeć samą żółtą część, bez tego gorzkiego białego miąższu. Suszona żurawina też będzie pasowała, bo wniesie taką rześką kwasowość, tylko kup taką zwykłą, naturalną.
I trzymaj się w tym przepisie zdecydowanie owoców suszonych. Świeże owoce mają w sobie mnóstwo soku i wody, przez co mocno rozcieńczyłyby alkohol i wyszłoby z tego coś zupełnie innego. Suszone działają jak taki naturalny koncentrat: piją alkohol, a oddają czysty, głęboki aromat. Rób śmiało, na pewno Ci to wyjdzie, tylko pilnuj czasu i wyciągnij przyprawy korzenne po tych dwóch tygodniach, żeby nie zdominowały całości.