Jak odpędzić listopadowy smutek? Poranek w pracowni doktora Ambrożego Pukawki

Listopadowe poranki mają w sobie coś z czarów. Kiedy otwiera się oczy, świat za oknem wydaje się taki cichy, jakby jeszcze smacznie spał. Podłoga z samego rana bywa troszkę chłodna, dlatego o tej porze roku najbezpieczniej jest nie ruszać się ze swojego wiklinowego koszyczka. Zwłaszcza gdy jest się takim małym kotem, jak ja. Mam miękkie, ciepłe futerko i cztery białe, puszyste skarpetki na łapkach. Chyba jestem ładny, bo kiedy ktoś mnie widzi, uśmiecha się szeroko, przykuca i wydaje takie dziwne, miękkie dźwięki.

Mój własny Ten, który karmi to doktor Ambroży Pukawka. Jest bardzo duży, nosi na nosie szkiełka w okrągłych ramkach i pachnie lasem, miodem oraz suszoną miętą. Pojawiłem się u niego niedawno. Po prostu któregoś chłodnego dnia wędrowałem przez las, szukając schronienia przed deszczem, i zobaczyłem małe światełko w oknie. Kiedy cichutko zamiauczałem na ganku, Ambroży od razu otworzył drzwi, zawinął mnie w ciepły, włochaty szalik i powiedział, że od teraz to jest mój dom.

Kiedy leżę w koszyczku, uwielbiam słuchać, jak doktor krząta się po pracowni. Słyszę ciche trzaskanie ognia w piecu i miękki odgłos jego kroków. Ambroży cichutko podśpiewuje, przekłada szklane słoiczki, waży na małej wadze pachnące listki i przygotowuje swoje leśne mikstury.

W końcu w moim małym brzuszku zaczyna cichutko burczeć. To znak, że trzeba opuścić kocyk. Wyciągam przednie łapki, robię koci grzbiet i powolutku, ostrożnie stawiam skarpetki na podłodze. Na szczęście doktor rozłożył dla mnie małe, puszyste dywaniki – chodzenie po nich to sama przyjemność! Przy kominku czeka już moja gliniana miseczka, a w niej pyszny kawałek pieczonej rybki z wczoraj. Po jedzeniu siadam i bardzo starannie myję pyszczek łapką, żeby moje wąsy były idealnie czyste.

W korytarzu znajduję suchy liść dębu, który Ambroży przyniósł wczoraj z lasu na butach. Trącam go noskiem, a on cichutko szeleści i przesuwa się po deskach. To moja wspaniała poranna zabawa. Listopad nie potrzebuje wielkich biegów, w listopadzie najmilej jest po prostu odpoczywać.

Mały, puszysty pręgowany kotek o zielonych oczach leży na plecach na starym drewnianym stole i bawi się kłębkiem wełny w pracowni doktora Ambrożego Pukawki, filmowy styl cozy fantasy.

Około dziewiątej dzieje się coś wspaniałego. Przez okno wślizguje się blady, złocisty promyk słońca i pada prosto na stary fotel stojący tuż obok pieca.

Wskakuję tam szybciutko. Poduszka jest miękka i ciepła, i ładnie pachnie. Ugniatam ją chwilkę łapkami, aż robi się z niej idealne, okrągłe gniazdko, kładę głowę na łapkach i włączam w gardle moje ciche mruczenie. Ambroży natychmiast zerka na mnie znad swoich zapisków, uśmiecha się tym swoim dobrym uśmiechem i mówi, że moje mruczenie to najlepsze lekarstwo na jesienne smutki.

Starszy elf doktor Ambroży Pukawka w okularach czule przytula do policzka małego, puszystego pręgowanego kotka z białymi łapkami, w tle pracownia zielarska w stylu cozy fantasy.

Świat za oknem bywa teraz szary i chłodny, a wszyscy ostatnio bardzo się martwią. Ale tutaj, w ciepłym fotelu, przy boku doktora, czuję się zupełnie bezpieczny. I wiem, że wszystko jest dokładnie tak, jak być powinno.


🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Jeśli zostawisz swój e-mail, to w każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Co tydzień znajdziesz w nim nową niespodziankę! Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿

Jedna myśl na temat “Jak odpędzić listopadowy smutek? Poranek w pracowni doktora Ambrożego Pukawki”

Dodaj własny

  1. Zwierzaki są mistrzami w odganianiu smutków. Taki mały urwis potrafi błyskawicznie poprawić humor.😍❤️idealny towarzysz na jesienne długie wieczory.

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑