Popołudnie było tak ciche, że słychać było jedynie tykanie starego zegara i miarowe skrobanie pióra Etty, która w kuchni zapisywała coś w swoim zeszycie z przepisami. Sylwion, korzystając z tej błogiej chwili, postanowił posegregować zapasy suszonych jabłek, które czekały w płóciennych woreczkach na górnej półce w spiżarni.
Wspiął się na mały stołeczek, nucąc pod nosem jakąś starą, elficką melodię o wędrujących chmurach. I właśnie wtedy poczuł, że półki dziwnie drżą.
– Baryłko? – szepnął, zaglądając za słoiki z konfiturą. – Jeśli tam jesteś, to wiedz, że to początek twoich kłopotów.
Na podłodze, zza ogromnego gąsiora z sokiem malinowym wychylił się puszysty, brązowy pyszczek. Baryłka siedział trzymając w łapkach rozerwany płócienny woreczek z suszonymi jabłkami.

Sylwion westchnął, ale zamiast go pogonić, usiadł obok na podłodze. Wyciągnął dłoń i delikatnie pogłaskał kosmatą głowę złodziejaszka.
– Wiesz, Baryłko – zaczął cicho, a jego głos zmieszał się z rytmicznym skrobaniem pióra Etty dochodzącym z kuchni – te jabłka miały trafić do świątecznego kompotu. Ale skoro już wybrałeś te najsłodsze, to chyba musimy dobić targu.
Baryłka zastygł, mrużąc ślepia, jakby analizował powagę sytuacji.
Sylwion uśmiechnął się pod nosem:
– Ty mi pomożesz przebrać te, które ocalały, a ja przymknę oko na tę dziurę w woreczku. Etta nie musi wiedzieć, że nasze zapasy „skurczyły się” w tak tajemniczych okolicznościach.
W tej samej chwili skrobanie pióra ustało.
– Sylwionie? – zawołała Etta, nie podnosząc wzroku znad zeszytu. – Jeśli to Baryłka, to powiedz mu, że ciasto z jabłkami będzie gotowe za godzinę. Ale tylko dla tych, którzy nie podjadają z szafki przed czasem!
Sylwion i puszysty winowajca zamarli, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia.
Nawet przy zamkniętych drzwiach Etta zawsze wiedziała, co dzieje się w sercu jej domu.
Podobało Ci się to opowiadanie? Dołącz do naszych Leśnych Ludków na Facebooku:
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌
Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗
Przesyłam ciepłe iskierki!
Elena 🌿
Ach, ta Etta, jak ona wszystko słyszy i wszystko wie, nic się nie ukryje😂😂😂, żadnych tajemnic, biedny Sylwion, nie może sobie nawet pogawędzić z Baryłką😅😘🐻, przesympatyczna opowieść, kocham to ciepło i spokój, które panują w domu Etty i Sylwiona🥰🥰🥰🏡🔥✨️🍃🍂🍁❤️🫶❤️🫶❤️🌾🌻🌺🍎🍏
Aniu, Etta faktycznie ma słuch absolutny, zwłaszcza jeśli chodzi o sekrety w spiżarni albo nocne spacery. Sylwion rzadko ma okazję cokolwiek przed nią ukryć, ale chyba oboje lubią te swoje codzienne przekomarzanki.
Etta jak każda kobieta jest po prostu wiedźmą więc trudno jest przed nią cokolwiek ukryć.
Mądrość Etty i jej intuicja faktycznie mają w sobie coś z czarów. Sylwion rzadko ma okazję cokolwiek przed nią ukryć, bo ona po prostu zna go na wylot i widzi każdy drobny gest, zanim on sam o nim pomyśli. Nie ma co kryć, spokój w Ich domu spokój opiera się właśnie na tym, że nic ważnego nie umknie jej uwagi!