Wielkie plany małego Barnaby, czyli opowieść o tym, jak chomik szukał żony

Mieszkanie pod dębowym progiem Domu pod Wiązami miało mnóstwo zalet. Było tam sucho i bezpiecznie, a bliskość kuchni Etty skutecznie zapewniała stały dostęp do różnych smakołyków. Jednak od kilku dni chomik Barnaba odczuwał dziwną pustkę.

Wszystko zaczęło się w środę, kiedy zobaczył dwie sikorki dzielące się skrawkiem suszonego jabłka na gałęzi wierzby. Potem mignęły mu dwie myszy polne, które ramię w ramię taszczyły do nory wyjątkowo dorodne ziarno owsa.

– Dom bez gospodyni to tylko przechowalnia nasion – mruknął Barnaba pod nosem, poprawiając się na legowisku z pachnącej lawendy – Czas najwyższy znaleźć kogoś, kto pomoże mi segregować żołędzie według rozmiaru.

Plan był prosty, ale Barnaba postanowił podejść do tematu strategicznie. Wyciągnął spod progu swój największy skarb: błyszczący, srebrny guzik, który zgubiła kiedyś Etta. Wyczyścił go mchem tak dokładnie, że można było się w nim przejrzeć. Miał to być prezent zaręczynowy, który rzuci na kolana każdą chomiczkę w promieniu trzech polan.

Pierwsze kroki skierował w stronę starej olchy, gdzie mieszkała Florentyna – chomiczka słynąca z nienagannych manier i niezwykle puszystego ogonka. Barnaba wypiął dumnie pierś, podtoczył pod jej norkę srebrny guzik i zaczął głośno, rytmicznie chrobotać, co w chomiczym języku miało oznaczać miłosną serenadę.

Puszysty chomik Barnaba w czapeczce z żołędzia stoi pod starą olchą i z nadzieją unosi duży, błyszczący srebrny guzik. W dziupli powyżej siedzi elegancka, jasna chomiczka Florentyna o dumnych manierach, patrząc na niego z góry. Wokół pnia rośnie soczysty, zielony mech, a przez liście drzew przebijają ciepłe, złote promienie słońca w baśniowym stylu cozy fantasy.
Barnaba wypiął dumnie pierś, podtoczył pod jej norkę srebrny guzik…

Florentyna wyjrzała ze szczeliny, spojrzała na guzik, potem na Barnabę, który w przypływie romantyzmu próbował zrobić pełen gracji ukłon. Niestety, zapomniał o leżącej z tyłu szyszce. Potknął się, przekoziołkował przez głowę i wylądował pyszczkiem prosto w kępie mokrego błota.

Florentyna westchnęła tylko ciężko, mruknęła coś o leśnych łamagach i schowała się z powrotem w dziupli.

Niezrażony porażką Barnaba otrzepał futerko, odzyskał guzik i ruszył dalej. Przy polanie poziomek spotkał Matyldę – chomiczkę o potężnych policzkach, która potrafiła zmieścić w pyszczku trzy całe orzechy laskowe na raz. Dla Barnaby, ceniącego dobre zaopatrzenie spiżarni, brzmiało to jak partia idealna.

– Witaj, piękna pani – zaczął Barnaba, dumnie prezentując guzik. – Jestem oficjalnym odźwiernym Domu pod Wiązami. Oferuję bezpieczne lokum, zapach lawendy i…

Nie zdążył dokończyć. Matylda, widząc błyszczący przedmiot, uznała, że to coś jadalnego. Chwyciła guzik, wepchnęła go do prawego policzka, po czym bez słowa podziękowania odwróciła się na pięcie i pognała w chaszcze, zostawiając Barnabę z otwartym pyszczkiem i pustymi łapkami.

Mały, puszysty chomik Barnaba w czapeczce z żołędzia stoi zszokowany z szeroko otwartym pyszczkiem na polanie poziomek. Obok niego znacznie większa, okrągła chomiczka Matylda wpycha do swojego wielkiego policzka duży, lśniący srebrny guzik. Wokół rosną dzikie czerwone poziomki i zielone liście, a w tle widać ciepłe, poranne słońce przedzierające się przez korony leśnych drzew w stylu cozy fantasy.

Słońce zaczęło już zachodzić, malując niebo na odcień dojrzałych jagód. Barnaba wrócił pod swój dębowy próg skrajnie zmęczony, potłuczony i bez swojego jedynego skarbu. Usiadł na mchu, spuścił małe łapki i po raz pierwszy poczuł, że jego wielkie ambicje na nic się nie zdały. Był tylko małym, samotnym chomikiem-łamagą.

Wtedy z gęstwiny paproci wyłoniła się ona.

Była mniejsza od niego, miała nieco postrzępione lewe uszko i futerko w kolorze upieczonej skórki chleba. W łapkach z trudem taszczyła coś, co z daleka wyglądało jak małe, lśniące słońce. Gdy podeszła bliżej, Barnaba zamarł. W łapkach trzymała… jego srebrny guzik!

– Przepraszam… – pisnęła cichutko, lekko zawstydzona. – Zobaczyłam, jak Matylda próbuje go pogryźć za krzakiem. Wiedziałam, że to twój skarb. Zabrałam jej go, kiedy nie patrzyła. Masz, upuściłeś go.

Uroczy, puszysty chomik Barnaba w czapeczce z żołędzia i mniejsza chomiczka Klementyna o futerku w kolorze skórki chleba trzymają razem duży, błyszczący srebrny guzik. Chomiki stoją blisko siebie na zielonym mchu pod starym, drewnianym progiem domu. W tle widać kępki fioletowej lawendy i miękkie, złote światło zachodzącego słońca w baśniowym stylu cozy fantasy.

Barnaba spojrzał na guzik, potem na nią. Przybyszka miała lśniące, czarne oczy, które ciepło na niego patrzyły.

– Jestem Klementyna – dodała ciszej, przyglądając się lawendowej wycieraczce. – Pięknie tu u ciebie pod tym progiem. I tak ładnie pachnie ziołami…

Barnaba zapomniał o swoich mądrych przemowach, o segregowaniu orzechów i o statusie wielkiego architekta. Zamiast tego z trudem wepchnął srebrny guzik z powrotem w jej łapki.

– Zostaw go – bąknął, strzygąc uszami ze wzruszenia. – Do skórzanego fartucha Etty i tak nie pasował. Ale słuchaj… pod progiem jest sporo miejsca, a wiatr akurat przyniósł nowy zapas lawendy. Może… pomożesz mi go poukładać?

Klementyna uśmiechnęła się, pokiwała główką i bez wahania weszła za nim w bezpieczny, lawendowy cień dębowego progu.

Sylwion, który chwilę później wychodził z chaty z wieczornym kubkiem naparu, zatrzymał się na stopniu. Spojrzał pod próg, skąd zamiast dotychczasowego, pojedynczego chrapania, usłyszał ciche, zsynchronizowane posapywanie i radosne chrupanie ziaren słonecznika.

Elf uśmiechnął się tylko pod wąsem, postawił ostrożnie stopę na mchu i pomyślał, że Dom pod Wiązami zyskał właśnie nową parę gospodarzy.

🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿


Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

7 myśli na temat “Wielkie plany małego Barnaby, czyli opowieść o tym, jak chomik szukał żony

Dodaj własny

  1. Barnaba w końcu znalazł swoją drugą połówkę ❤️. We dwoje zawsze raźniej 😊

    1. Skończyły się samotne wieczory pod progiem. Teraz we dwoje o wiele łatwiej będzie im znosić leśne przygody i gromadzić zapasy na zimę 🌿💗

  2. Chomik szuka żony. Casting by się przydał☺️🩷🦋
    Jakie szczęście, trafiła się odpowiednia partnerka. Pod progiem wypiękniało. 🥀

    1. 😁 chomiczy casting to byłoby coś pięknego! Barnaba z tym swoim fikołkiem w błocie i utraconym guzikem chyba jednak szybko by z niego odpadł. 🤭 Całe szczęście, że Klementyna sama go znalazła i uratowała sytuację. Pod progiem rzeczywiście od razu zrobiło się przytulniej.

  3. Ta wielka dama nie pasowała do Barnaby, ani ta olbrzymia baba. Jeśli jesteśmy cierpliwi szczęście samo zagości w naszych progach. Jen klid, jakto mówią nasi południowi sąsiedzi. ☺️🦋🎼🎻🎷🎵🎺

    1. Uśmiałam się do łez z tego podsumowania! Masz stuprocentową rację – ani Florentyna, ani Matylda zupełnie do niego nie pasowały. Cierpliwość to cnota, a Klementyna okazała się prawdziwym skarbem. Jen klid i święty spokój pod progiem to teraz podstawa! 😁🌿

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej