Bursztynowy Brzęcz – klimatyczne opowiadanie fantasy o elfach z Wybrzeża Mgieł

Wioska odetchnęła dopiero wtedy, gdy stara Morwene upiła pierwszy łyk z rogowego kubka. Do tego momentu na placu przy pomoście panowała cisza – gęsta, przesiąknięta zapachami z miedzianego kotła.

Aileste bolały już plecy. Wielka, dębowa warząchew stawiała opór w tężejącym płynie, na którym z wolna wykwitała beżowa, puszysta piana.

Dziewczyna ukradkiem poprawiła lnianą chustę. Rudawe włosy i tak lepiły jej się do czoła od pary. Pod garnkiem huczał ogień, podsycany drewnem wyrzuconym przez morze. Wokół kręcili się młodsi rybacy, zerkając na chochlę z niemą prośbą o choćby kroplę ciepła.

Na Wybrzeżu Mgieł ten słodkawo-gorzki aromat zwiastował tylko jedno: nadchodził Dzień Bursztynowego Brzęczu. Zanim uderzą pierwsze mroźne sztormy, ten powinien już bezpiecznie dojrzewać w wielkich dębowych beczkach.

– Pamiętaj o proporcjach, dziewczyno – odezwała się Morwene. Siedziała na kamieniu, opierając dłonie na sękatym kiju. Jej zamglone oczy widziały więcej, niż Aileste by chciała. – Pomyl się raz, a wszystko skwaśnieje. Szkoda by było ziarna.

Ciemny, chlebowy posmak dawał palony jęczmień, sprowadzany aż z głębi Lasu z Mchu i Paproci. Gorycz – szyszki chmielu i dzikie zioła z klifów. Ale Aileste najbardziej drżały dłonie, gdy sięgała po glinianą misę z miodem wrzosowym i garściami suszonego mchu solnego. Ten mech, zbierany na samym dole urwiska tylko podczas największych odpływów, gwarantował, że brzęcz przetrwa zimę i ugasi pragnienie rybaków na pełnym morzu.

Bliskie ujęcie na dłonie elfki wlewającej gęsty, złocisty miód wrzosowy z glinianej misy do parującego kociołka, w tle rozmyta twarz dziewczyny i ciepłe światło ognia, baśniowe opowiadanie, Las z Mchu i Paproci.

– Matko Morwene… – Aileste otarła wierzchem dłoni pot z czoła. – Myślisz, że wyjdzie tak gęsty jak pięć lat temu? Ten sprzed wielkiego sztormu?

Stara elfka uśmiechnęła się tylko, a siatka zmarszczek wokół jej oczu drgnęła z rzadką u niej łagodnością.

– Brzęcz musi swoje wycierpieć w ogniu, żeby potem dać ulgę, dziecko. Patrz na pianę. Ona sama ci powie, kiedy zmniejszyć płomień. Spokoju potrzeba.

Wiatr znad zatoki nagle szarpnął dymem, przeganiając zapach jodu. Kobiety z klanu zaczęły już przetaczać dębowe beczki – to w nich, dzięki dzikim drożdżom z morskiego powietrza, napój miał pracować przez najbliższe dwa tygodnie. Dla tych elfów każda z nich była obietnicą przetrwania kolejnego roku w tym surowym świecie. Zapach palonego ziarna potrafił zjednoczyć ich mocniej niż jakiekolwiek przysięgi. Mroźna zima, czająca się za mglistym horyzontem, nagle przestała przerażać.

Dwie elfki, młoda Aileste z drewnianym młotkiem i starsza Morvene w futrzanym płaszczu, zamykają dębową beczkę na drewnianym pomoście nad wzburzonym oceanem podczas zachodu słońca, opowiadanie cozy fantasy, Las z Mchu i Paproci.

Słońce zaczęło w końcu tonąć w szafirowej wodzie, barwiąc niebo na purpurę. Morwene skinęła głową. Aileste, wciąż trzęsącymi się ze zmęczenia rękami, zaczerpnęła parującego płynu i podała jej kubek.

Stara elfka Morvene odbiera parujący, gliniany kubek z rąk młodej elfki Aileste w ciemnej rybackiej chacie przy świetle świecy, kulminacyjna scena opowiadania cozy fantasy, Las z Mchu i Paproci.

Mądra elfka dmuchnęła na powierzchnię i uniosła naczynie do ust. Ponownie zapadła cisza.

– Jest idealny – ogłosiła stara Morwene, która w klanie od pokoleń tkała nie tylko sieci, ale i pamięć o dawnych dniach. W jej oku błysnęła duma. – Dobrze pilnowałaś ognia.

Dopiero teraz Aileste wypuściła powietrze z piersi, a wraz z nią cała wioska. Na placu, cicho i niespiesznie, odezwały się pierwsze kościane flety. Wybrzeże wreszcie zapachniało bezpiecznym jutrem.


🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿


Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

9 myśli na temat “Bursztynowy Brzęcz – klimatyczne opowiadanie fantasy o elfach z Wybrzeża Mgieł

Dodaj własny

  1. Jestem Eleno. Póki Ty będziesz i ja będę. Chyba że śmierć nas rozłącz.🤣😂🤣
    Chociaż nie to wcale nie jest śmieszne. Romantyczne?

  2. Do rzeczy jednak. Dzisiaj ponownie potrawka, napój. Napó,j który daje moc rybakom. Jak już kiedyś pisałem żeby potrawa spełniła swoją rolę, musi być warzona chociaż z najmniejszym kawałkiem serca i uwagą, nieustającąuwagą.

  3. Hejka😊jestem. Ciekawe czy smaczna ta mikstura? Może ma też troszkę %%% żeby dobrze rozgrzać rybaków w mroźne dni i poprawić humory🤣

  4. Bursztynowy brzęcz. Zastanawiałem się skąd mi to słowo jest znane, a to przecież w naszym świecie jest brzeczka. Brzeczka półprodukt do wyrobu piwa. Również bursztynowego napoju. Tak więc z naszego świata wybrałaś cząstkę i pokazujesz jej piękno.

  5. Fantastyczny rytuał jednoczący całą wspólnotę, która z zapartym tchem czeka na rezultat przygotowań życiodajnego niemal napoju, i tajemna formuła jego przygotowania przekazywana młodszemu pokoleniu, Aileste dobrze się spisała, teraz wszyscy mogą odetchnąć, są bezpieczni, mogą spokojnie czekać na nadchodzącą zimę, pozdrawiam serdecznie, Eleno🤗🥰😘🌲🌳🌿🍃🍂🍁✨️🍯🫕😋

    1. 🌊 Spokój i poczucie bezpieczeństwa to coś, czego wszyscy teraz bardzo potrzebujemy, dlatego tak bardzo chciałam, żeby cała wioska mogła w końcu odetchnąć. Aileste bardzo się starała 💗

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej