Gdy morze bieleje. Część 1 – Klimatyczne opowiadanie cozy fantasy

Miarowy, głuchy łomot fal o kamienie od pokoleń był dla mieszkańców Wybrzeża Mgieł jedyną prawdziwą ciszą.

Tego poranka jednak ocean brzmiał inaczej – jego pieśń stała się gęsta, ciężka, jakby woda zamieniała się w płynne szkło.

Elfie stała na szczycie surowego klifu, czując dziwny niepokój. Wiatr, który zazwyczaj targał jej jasnymi włosami, nagle zamarł. Cała kraina wstrzymała oddech. Zamiast rześkiej, morskiej bryzy, od strony horyzontu zaczęła pełznąć nienaturalnie biała, lepka mgła. Niosła ze sobą zapach tak potężny, że aż piekły oczy – zapach czystej, żrącej soli.

Tam, gdzie mgła dotykała nadbrzeżnych skał, zielone kępki mchu w ułamku sekundy bielały i obracały się w perłowy, martwy pył.

– Elfie! Wracaj do osady! – z dołu dobiegł ochrypły, ale stanowczy głos starego Seanne’a.

Starszy elf Seanne o długich siwych włosach i brodzie krzyczy w lęku, trzymając drewniane wiosło na rozkołysanej łodzi na wzburzonym morzu, baśniowe opowiadanie fantasy.

Rybak balansował w swojej łodzi, trzymając dłoń na drewnianym wiośle. Jego siwa broda zaczęła pokrywać się drobnymi, białymi kryształkami, które nie były zwykłą morską pianą. To była sól, która osadzała się na wszystkim w mgnieniu oka.

– Ojcze, spójrz na wodę! – zawołała dziewczyna, zbiegając po śliskich deskach molo. – To nie jest zwykła flauta. Coś idzie z głębin.

Stary elf nie odpowiedział od razu. Przymrużył oczy, wpatrując się w mleczną biel, która powoli odcinała ich od reszty świata. Jako jedyny w klanie pamiętał stare opowieści o Strażniku Latarni – potężnej istocie zrobionej z wysuszonych pni i oceanicznych muszli, która setki lat temu chroniła te wody. Strażnik kochał to wybrzeże i dbał o rybaków. Starzy powiadali, że nosił w piersi Sercowy Bursztyn.

Ale morskie legendy mówiły też o ludzkiej chciwości. O tym, że jeśli ktoś wyjmie bursztyn z piersi Strażnika, ten ten straci pamięć. Stanie się Słonym Szkieletorem – ślepą siłą, która wędruje na oślep, niszcząc wszystko, co żywe, i zamieniając zielone brzegi w jałowe, słone pustynie.

Nagle z głębi mgły dobiegł potężny, trzeszczący dźwięk. Jakby tysiące suchych gałęzi pękało jednocześnie pod ciężarem lodu.

Woda przy pomoście gwałtownie cofnęła się, odsłaniając oblepione muszlami dno, a potem z mgły wyłonił się potężny, wysoki kształt. Stwór nie miał oczu – w miejscu jego twarzy widniała pusta, wyżarta przez morską wodę dziura, z której lała się spieniona słona woda. Każdy jego krok na dnie oceanu unosił w górę fontanny słonej, niszczycielskiej piany. Potwór zmierzał prosto ku zielonym stokom, które łagodnie zbiegały z Wybrzeża Mgieł wprost do Doliny Paproci.

Potężny, tragiczny potwór morski Słony Szkieletor zrobiony z dryfującego drewna i muszli wyłania się ze spienionych fal oceanu w gęstej, białej mgle, mroczna ilustracja cozy fantasy.

– Ktoś odebrał mu serce – szepnął Seanne, a w jego mądrych oczach zamiast strachu pojawił się głęboki, rozrywający smutek. – Zapomniał, kim jest. Szuka swojego ciepła, a niesie tylko śmierć.

Elfie rzuciła spojrzenie na wysuszone, białe plamy na brzegu.

– Jeśli wejdzie do lasu, bór nie przeżyje tej soli, Seanne. Musimy go zatrzymać. Nasze sieci i harpuny na nic się tu nie zdadzą.

– Bronią nie przywrócisz mu pamięci, dziecko – odpowiedział stary rybak, kładąc jej dłoń na ramieniu. – Ale oceaniczny jedwab, który tkamy od pokoleń, potrafi zatrzymać ciepło, którego on tak rozpaczliwie szuka. Musimy odciągnąć go od lasu i utrzymać na brzegu, dopóki nie dowiemy się, gdzie podział się Sercowy Bursztyn.

Potwór uniósł potężne ramię wyglądające jak zlepek niesionych przez ocena kłód i muszli, a na pomost runęła fala ciężkiej, białej mazi. Czas Wybrzeża Mgieł właśnie zaczął biec o wiele za szybko.


🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿


Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

5 myśli na temat “Gdy morze bieleje. Część 1 – Klimatyczne opowiadanie cozy fantasy

Dodaj własny

  1. Misternie utkana morska opowieść, zaczarowała mój wieczór. Ciekawe co się stało z bursztynowym sercem olbrzyma? Ktoś zły i chciwy je zabrał? Czekam do jutra na następną część.

  2. Czy to tylko wśród ludzi znajdują się niegodziwcy? Czy wśród innych ras też są potwory nie ptrafiące cieszyć się magią?

    1. Niestety chciwość i ślepota na magię świata to przypadłości, które potrafią dotknąć każdą istotę, niezależnie od rasy, kiedy zapomni się o dzieleniu się dobrem i szacunku do natury.

    1. Niezmiernie się cieszę, że początek tej nadmorskiej sagi wzbudził w Tobie tak dużą ciekawość. Jeśli masz ochotę dowiedzieć się, jak Seanne i Elfie poradzili sobie ze zbliżającą się słoną mgłą i gigantycznym Słonym Szkieletorem, wielki finał tej historii czeka już na blogu w drugiej części. Zapraszam do czytania 🌿

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej