Gwiezdna mapa opowieści – klimatyczne opowiadanie cozy fantasy na wieczór

Noc nad Lasem z Mchu i Paproci była tak czysta, że granat nad głowami wydawał się wręcz ciężki, jakby zaraz miał opaść na korony świerków.

Gwiazdy pulsowały ostrym, zimowym niemal światłem, prawie sypiąc iskrami po czubkach drzew.

Na samym szczycie Kamiennej Kaskady, skąd za dnia widać było zielone morze boru aż po horyzont, siedział Thalendir. Rękaw jego szaty zsunął się lekko, odsłaniając kościsty nadgarstek, a długa broda łapała blady blask księżyca, upodabniając starca do odłamka skały.

Obok usadowił się Zefir. Zwykle nie potrafił usiedzieć w miejscu sekundy, wiecznie bębniąc palcami o kolana albo gwiżdżąc pod nosem. Teraz jednak zamarł. Siedział z odchyloną w tył głową, aż napięły mu się ścięgna na szyi.

– Thalendirze? – odezwał się chrapliwie, nie mrugając, by nie stracić z oczu ani jednego punktu. – Patrzę tam i… to trochę boli. W klatce piersiowej. One są tak ogromne, a my? Jesteśmy mniejsi niż pyłek na skrzydełku ćmy. Czy myślisz, że niebo w ogóle zauważa, że tu marzniemy? Po co mu ich aż tyle?

Stary mędrzec nie odpowiedział od razu. Pozwolił, by pytanie chwilę powisiało w powietrzu, niesione szumem spadającej wody. Dopiero po długim milczeniu wyprostował jeden ze swoich sękatych palców i wskazał nim na jasne skupisko gwiazd, przypominające sylwetkę jelenia w skoku.

– Kiedy miałem tyle lat co ty i równie mocno wiało mi w uszy, zadałem mojemu mistrzowi dokładnie to samo pytanie – odezwał się Thalendir. Jego głos był niski, trochę chropowaty, ale miał w sobie ciepło, które ogrzewało lepiej niż wełniany płaszcz. – Wtedy myślałem, że tam u góry jest tylko martwa pustka i lodowate głazy. Myliłem się. Gwiazdy to nie kamienie, Zefirze. To opowieści, które po prostu nie zmieściły się już na ziemi.

Młody elf w końcu oderwał wzrok od nieba i spojrzał na starca, mrużąc mocno oczy, jakby próbował przejrzeć jakąś sztuczkę.

– Jak to nie zmieściły? Opowieści mają wagę?

– Mają, i to ogromną – wyjaśnił spokojnie Thalendir. – Każda chwila czystej dobroci, każde słowo powiedziane szeptem, by kogoś podnieść na duchu, czy mały, nikomu nieznany akt odwagi zostawiają w naszym lesie ślad. Ziemia potrafi przyjąć wiele, ale ma swoje granice. Gdy rodzi się historia tak jasna i piękna, że tutaj na dole staje się dla niej za ciasno, las oddaje ją górze. Unosi się razem z wieczorną mgłą, a tam, gdzie kończą się chmury, ta pamięć krzepnie. I zaczyna świecić.

Chłopak odetchnął głęboko, a nocny wiatr szarpnął jego jasnymi włosami, narzucając mu je na twarz. Odegnał je szybkim ruchem ręki.

– Czyli tam… ktoś nas po prostu zapisuje? Kronikę lasu?

Zbliżenie na mędrca Thalendira wskazującego palcem świecącą konstelację jelenia na tle nocnego nieba i młodego elfa Zefira słuchającego opowieści, cozy fantasy.

– Można tak powiedzieć – skinął głową starzec. – Spójrz na tę błękitną, nieco rozedrganą gwiazdę nisko na zachodzie. To pamięć o krasnalu, który oddał ostatni plaster miodu staremu niedźwiedziowi, choć sam przymierał głodem. A ta mała, złota, co za chwilę schowa się za grzbietem wzgórza? To ślad po dziewczynce z pasieki, która całą noc trzymała w dłoniach barwnego motyla, dmuchając w dłonie, żeby nie zamarzł. Każdy z nas, choćby czuł się nieważny, zostawia po sobie nitkę na tej wielkiej mapie.

Zefir zamilkł. Przestał machać nogami nad przepaścią i oparł stopy o twardą skałę, jakby nagle potrzebował poczuć pod sobą coś stabilnego. Przejechał otwartą dłonią po szorstkim, pokrytym porostami kamieniu.

– A te, które spadają? – zapytał ciszej, niemal szeptem, zniżając głos do poziomu wiatru. – Jeśli jakaś spada… to znaczy, że ta historia zgasła? Że las o niej zapomniał i została skasowana?

Thalendir przesunął ciężką, ciepłą dłoń na ramię chłopaka i lekko ją uścisnął. To wystarczyło, by rozgonić nocny chłód.

Zbliżenie na sędziwego elfa Thalendira kładącego z czułością dłoń na ramieniu uśmiechniętego, zamyślonego chłopca elfa Zefira na szczycie skały nocą, opowiadanie cozy fantasy.

– Nie, Zefirze. Zupełnie nie tak. Spadająca gwiazda to opowieść, która poczuła, że na dole znowu stała się potrzebna. Kiedy ktoś w borze zostaje zupełnie sam, kiedy gubi ścieżkę albo mrok w jego własnej głowie staje się zbyt gęsty, jedna z tych historii odpina się od nieba. Spada prosto w jego serce. Nie po to, by zginąć, ale by przypomnieć mu, jak smakuje nadzieja. Nic, co dobre, nigdy nie znika bezpowrotnie.

Młody elf pokiwał powoli głową. Nie patrzył już w górę – przysunął się bliżej starca i oparł ramię o jego bok. Przymknął powieki, ale pod nimi wciąż widział powidoki setek rozżarzonych historii.

Nad Kamienną Kaskadą przeciągnął się kolejny, chłodny podmuch, a huk wody spadającej w ciemność brzmiał teraz spokojniej, niczym miarowy, monotonny oddech lasu. Ziemia spała, pilnowana przez gwiezdnych tkaczy, a wraz z nią uspokoiły się wreszcie natrętne myśli młodego elfa.


🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿

5 myśli na temat “Gwiezdna mapa opowieści – klimatyczne opowiadanie cozy fantasy na wieczór”

Dodaj własny

  1. Noo szacun Eleno. Filozofia wplatana w las? Piękne założenie, a najbardziej pocieszające jest to, że tych powieści jest tak wiele i są to dobre opowieści. Możemy więc czerpać ich mądrość i dobroć w nieskończoność.

    1. Bardzo mnie cieszy to Twoje „noo szacun” – to znak, że leśny klimat znowu zadziałał tak, jak powinien. Leśna filozofia ma to do siebie, że zamiast przytłaczać trudnymi pojęciami, woli otulać jak ciepły, wełniany płaszcz. I całe szczęście, bo po całym dniu pędu każdy z nas potrzebuje właśnie takiego prostego i bezpiecznego zakątka.

      1. Oj tak. Po tygodniu pracy potrzebowałem wyjścia w góry. Złapania oddechu, zchłyśnięcie się przestrzenią. A nocne wędrowanie to już zupełnie inna bajka. Gwiazdy schodzą do ciebie, jeśli oczywiście akurat są. Wtedy czujesz się otulony. Czujesz się częścią kosmosu, malutką, niewiele znaczącą, ale cząsteczką powiązaną z całym tym kosmicznym pięknem. Z zachwytu brakuje tchu. Wspaniałe uczucie.

  2. Cudownie piękna jest ta opowieść. Nigdy nam się historię nie skończą tego możemy być pewni❤️🌌☄️
    I jeszcze jak opisałaś spadajacą gwiazdę. Moje spojrzenie w gwiazdy po tym opowiadaniu nigdy nie będzie takie samo🌌 dziękuję.

  3. Wspaniała opowieść, Thalendir przekazuje mądrość młodszemu pokoleniu, cudownie objaśnił Zefirowi tajemnice gwiazd, tu filozofia i magia lasu się przenikają, fantastyczny pomysł, jak dobrze wiedzieć, że choć jesteśmy tacy mało znaczący w całym wielkim świecie to nie jesteśmy w nim sami i dobre gwiazdy nad nami czuwają, dobrej, spokojnej nocy pod rozgwieżdżonym niebem🌌🌠🌛😴✨️🌳🌿🍃🍂❤️❤️❤️

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑