Przeznaczenie Leo – klimatyczne opowiadanie fantasy

Chleb na stole stygł nietknięty, a w samej jadalni było za cicho. Od trzech dni z północnego traktu nie przyszedł żaden goniec, a wiatr, który dotąd przynosił ze sobą zapach wilgotnej ściółki i żywicy, nagle zupełnie ustał. Las za oknami Domu na Leśnej Polanie zamarł, jakby wstrzymał oddech i nasłuchiwał.

Leo, zamiast jak zwykle kręcić się przy krzesłach, siedział skulony w kącie ławy, zerkając na ojca. Czuł, że z dorosłymi dzieje się coś złego.

Caladmir stał przy oknie, bezwiednie skubiąc rzemień zniszczonego karwasza na przedramieniu. Robił tak zawsze, gdy wracały do niego wspomnienia z Rubieży. Kiedy Elora podeszła, by postawić na kredensie nietknięty dzbanek z naparem, ich spojrzenia się skrzyżowały. Poczuł uderzenie jej smutku – ale to nie był już ten cichy żal, który towarzyszył jej, gdy oglądała jego wojenne blizny. To był paraliżujący, czysty strach matki, która wie, że nie obroni swojego dziecka.

Wczorajsza noc zmieniła wszystko. Sylwion i Strażnicy dotarli do doliny o świcie, z poszarzałymi twarzami i dłońmi czarnymi od torfowego błota. Opowiedzieli im o pękniętym kosturze Thalendira i o potwornym chrzęście maszynerii, która wgryza się w korzenie puszczy od północy. Pieczęcie zamilkły. Magia boru rwała się jak sparciała sieć.

elfy Elora i Caladmir siedzą zrezygnowani w kuchni i obserwują swojego 3-letniego syna Leo

– Musimy go stąd zabrać, Eloro – powiedział cicho Caladmir, nie odwracając wzroku od ciemniejącej ściany lasu. – Zanim ten cień podejdzie pod nasz płot. Skoro puszcza traci głos, przepowiednia o chłopcu z bursztynowymi oczami przestaje być obietnicą. Staje się dla nich celem.

Elora oparła się ciężko o blat stołu. W głowie wciąż dźwięczały jej słowa starego mędrca: „Jego małe dłonie zjednają leśne zwierzęta, a radosny śmiech rozgoni najgłębsze cienie”. Spojrzała na Leo. Jak to małe, kruche dziecko miało naprawić świat, skoro potęga Thalendira została złamana?

– Pojedzie na Wybrzeże Mgieł. Do mojego ojca, Vaelore – kontynuował Caladmir, podchodząc do niej i kładąc jej ciężką dłoń na ramieniu. – Tam mgły są tak gęste, że potrafią odciąć brzeg od reszty świata na całe tygodnie. Mój ojciec pilnuje latarni, zna kaprysy wody i przypływów. Ma w sobie spokój kamienia, którego fala nie ruszy. Nauczy Leo dyscypliny, mądrości i tego, jak chować swoje światło przed światem. Przynajmniej dopóki bór z powrotem nie złapie tchu.

Elora przymknęła oczy, pozwalając, by łza spłynęła jej po policzku. Podeszła do ławy, wzięła Leo na ręce i mocno przytuliła jego małe ciałko do piersi. Chłopiec wtulił nos w jej szyję.

– Gwiazda nad twoją kołyską miała przynieść wieczny pokój, mały jelonku – szepnęła Elora, patrząc synowi prosto w oczy. – Jedź do dziadka Vaelore. Naucz się patrzeć poza horyzont i przetrwać sztorm, który nadchodzi. Kiedyś tu wrócisz, by rozgonić te cienie.

W jadalni zrobiło się zupełnie ciemno, ale żadne z nich nie wstało, by zapalić świecę. Ogień w piecu dogasał z cichym trzaskiem. Caladmir wiedział, że jutro o świcie Dom na Leśnej Polanie opustoszeje. Wojna, która miała zostać na dalekim Południu, właśnie dogoniła ich od północy.


Przepowiednia, o której mowa w tej opowieści:


🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Jeśli zostawisz swój e-mail, to w każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Co tydzień znajdziesz w nim nową niespodziankę! Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿

3 myśli na temat “Przeznaczenie Leo – klimatyczne opowiadanie fantasy”

Dodaj własny

  1. Pięknie to się składa. Puzelki powoli układają się w całość. Okazuje się, że puszcze muszą się łączyć, wybrzeże się łączy, północ z południem. Tworzy się coś wielkiego, skomplikowanego i pięknego.

    1. Cieszę się, że dostrzegasz te połączenia ☺️ Świat Lasu z Mchu i Paproci od początku rósł w ukryciu, a teraz poszczególne nitki zaczynają się wreszcie splatać w jeden duży gobelin. Kiedy wielka mapa zaczyna się łączyć — od mroźnej północy aż po odległe wybrzeża — losy nawet najmniejszych bohaterów, takich jak Leo, nabierają zupełnie nowego znaczenia. To dopiero początek tej drogi, ale puzelki faktycznie trafiają już na swoje miejsca.

  2. Bardzo jestem ciekawa jak to się dalej potoczy. Czekam na jutrzejszą opowieść ❤️

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑