Blizny Rubieży. Odkupienie Caladmira – Część 3: Listy z popiołu

Po bitwie w Wąwozie Mgieł, gdy pierwsze, trupioblade światło zaczęło pełzać po horyzoncie, oddział „Złamanych Tarcz” wycofał się do zrujnowanej, opuszczonej warowni na wzgórzu. Kamienne, wyszczerbione ściany dawnej strażnicy dawały nikłe schronienie przed ostrym, nocnym wiatrem, który z dzikim skowytem hulał między pustymi, czarnymi otworami okiennymi. Mężczyźni leżeli pokonani przez nieludzkie zmęczenie – bezwładni, rzuceni na zimną posadzkę niczym worki pełne kości. W gęstym, lodowatym powietrzu unosił się ciężki zapach palonego, wilgotnego drewna, dymu i świeżej krwi wsiąkającej w bandażowane w pośpiechu rany. Od czasu do czasu ciszę przerywał tylko stłumiony, chrapliwy jęk któregoś z rannych weteranów.

Caladmir jako jedyny nie mógł zasnąć. Sen dla elfa o jego przeszłości był teraz wrogiem, niosącym obrazy, od których uciekał na skraj świata.

Siedział samotnie przy dogasającym, sypiącym leniwymi iskrami palenisku. Jego długie, smukłe palce, wciąż umazane czarną posoką bestii, drżały lekko, gdy kurczowo zaciskały się na skrawku starego, poszarzałego, lnianego płótna. W drugiej dłoni tkwił ostry, brudzący skórę kawałek czarnego węgla wyciągnięty prosto z ogniska. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w szorstki materiał, ignorując pulsujący ból w ramionach i pieczenie sinej blizny pod karwaszem. W końcu przyłożył węgiel do płótna.

Nie pisał do Elory o potworach, które rozrywały żelazo. Nie pisał o krwi obcych mężczyzn, która spływała mu po dłoniach, ani o zimnym, ciężkim pancerzu, który do żywego mięsa ranił mu ramiona. Jego dłoń poruszała się powoli, z czcią kreśląc proste, pozbawione wyniosłości słowa:

„Eloro… Tutaj ziemia jest czarna, jałowa i martwa, a noc pachnie wyłącznie siarką i strachem. Kiedy zamykam oczy, odcinając się od tego piekła, próbuję przypomnieć sobie zapach świeżego chleba, który rano stawiałaś na drewnianym stole… Pamiętam go tak wyraźnie, Eloro, jakby to było wczoraj. Jakby ten zapach wciąż tkwił w moich płucach, zamiast tego gryzącego dymu.

Powiedz mi, proszę – usłyszę to w sercu – czy mały Leo biega już boso po porannej rosie? Czy nasze cukinie obrodziły tego lata, tak jak planowaliśmy? Tutaj, na samym końcu świata, w cieniu śmierci, zrozumiałem jedno: puste miejsce przy naszym wspólnym stole kłuje i rani o wiele bardziej niż najgłębsze rany od żelaza. Nie proszę Cię o wybaczenie, bo wiem, że na nie nie zasłużyłem. Moje winy są zbyt ciężkie. Proszę tylko o jedno – byś pamiętała, że każdy mój krok na tym przeklętym piasku, każde uderzenie serca, jest dla Was. Tylko dla Was.”

Gdy skończył, węgiel skruszył się w jego palcach, zostawiając na płótnie czarny ślad, niczym pieczęć z popiołu.


Poranek w Lesie z Mchu i Paproci

W tym samym czasie, wiele mil na północ, na drugim krańcu kontynentu, nad Lasem z Mchu i Paproci wstawał cichy, zamglony poranek. Tutaj świat pachniał wilgotną ziemią, żywicą i życiem.

Elora wyszła powoli na drewniany ganek. Trzymała w dłoniach gliniany kubek, z którego unosił się aromatyczny dym naparu z leśnych ziół. Las wokół niej oddychał miarowo, głęboko. Ciężkie krople rosy z rytmicznym szeptem opadały z rozłożystych liści paproci prosto w mech. Zatrzymała wzrok na pustym krześle stojącym tuż przy balustradzie. To tam Caladmir zawsze siadał, zanim słońce wstało nad horyzontem. Pamiętała dźwięk jego noża, gdy z niebywałą cierpliwością strugał małe, drewniane zabawki dla ich syna, cicho nucąc starożytne pieśni Zamorza.

Nagle tę uświęconą ciszę coś przerwało. Z gęstych, szumiących koron starych wierzb zerwał się dziki sokół. Ptak o potężnych skrzydłach zatoczył szerokie, majestatyczne koło nad polaną, po czym z głośnym, przeszywającym krzykiem odleciał w stronę horyzontu – tam, gdzie rozciągało się mroczne, zamglone Południe.

Gdy jego sylwetka stopiła się z chmurami, na stare, skrzypiące deski ganku, tuż pod bose stopy Elory, opadło jedno, długie, szare pióro.

Ta odstawiła dymiący kubek na balustradę. Schyliła się powoli i podniosła pióro, delikatnie gładząc jego szorstkie, znoszone wiatrem krawędzie. Lód w jej sercu – ten sam, który zamroził ich cały dom i zmusił Caladmira do odejścia – dawno już stopniał. Zostawił po sobie jedynie głęboką, bolesną, pulsującą w piersi tęsknotę. Codzienna, domowa cisza, która miała być ukojeniem, teraz zaczęła ciążyć jej o wiele bardziej niż dawny, palący gniew.

Elora przymknęła oczy. Przytuliła szorstkie pióro mocno do piersi i spojrzała w stronę dalekiego, nieznanego Południa. Nie wiedziała, czy jej mąż wciąż żyje. Nie wiedziała, w jakim wąwozie przelewa krew. Ale po raz pierwszy od wielu długich miesięcy wysłała za nim poranny wiatr – wiatr pełen ciepłych, przebaczających myśli.

Czas nienawiści ostatecznie dobiegł końca. Teraz zaczął się czas czekania.


🌿 Drogi Wędrowcze! Pióro przyniosło wieści z Południa…

Jak myślisz, czy list pisany węglem na płótnie kiedykolwiek dotrze do Elory? Czy powinna ruszyć na poszukiwanie męża, czy strzec ogniska domowego dla małego Leo? Podziel się swoją ciepłą iskierką w komentarzu! 👇

Pierwszą część tej sagi przeczytasz TUTAJ

Drugą część tej sagi przeczytasz TUTAJ

🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿


Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

5 myśli na temat “Blizny Rubieży. Odkupienie Caladmira – Część 3: Listy z popiołu

Dodaj własny

  1. Myślę, że list w końcu dotrze do Elory. A skoro zdążyła już wybaczyć swojemu mężowi, postanowi wyruszyć na jego poszukiwania i sprowadzić go z powrotem do domu — choćby miała przemierzyć pół lasu, by go odnaleźć.
    Mały Leo tymczasem zostanie pod najlepszą możliwą opieką. Dziadkowie Etta i Sylwion z pewnością nie pozwolą, by choć przez chwilę poczuł się samotny. A przecież w lesie nie brakuje również całej gromady leśnych ciotek, które tylko czekają, by rozpieszczać małego elfa, przynosić mu leśne smakołyki i pilnować, czy aby na pewno jest mu wygodnie.
    Można więc śmiało powiedzieć, że Leo będzie miał najbezpieczniejszy i najbardziej rozpieszczający dom w całym lesie.
    A Elora?
    Ona ruszy przed siebie, z nadzieją w sercu i jedną myślą:
    odnaleźć męża i zabrać go z powrotem do domu.

    1. Taki scenariusz pokazuje ogromną determinację Elory. Z tak wspaniałym zapleczem, jakie tworzą dziadkowie Etta i Sylwion oraz cała gromada leśnych ciotek, rzeczywiście mogłaby podjąć to ryzyko z o wiele spokojniejszym sercem. Leo miałby w tym czasie prawdziwy raj na Północy. Dziękuję za tak plastyczną wizję🌲

  2. Czas leczy wiele ran, Elora wybaczy w końcu mężowi, ponieważ go kocha, myślę, że jednak powinna zostać z synkiem, mały Leo potrzebuje matki, a list.. nam nadzieję, że dotrze🙏✉️❤️

    1. Wybaczenie to długi proces, ale lód w sercu Elory stopniał, więc to ogromny krok naprzód. Leo rzeczywiście potrzebuje teraz stabilizacji i opieki, dlatego decyzja Elory nie będzie łatwa. Dziękuję za Twój komentarz i nadzieję pokładaną w tej historii! 🌲

  3. Też mam swój scenariusz. Ten list musi dotrzeć do Elory. Ona też tęskni za Caladmirem. Dzięki niezwykłemu nośnikowi wiadomości i samemu tekstowi zrozumie co przeżyw jej mąż. Uświadomi sobie, że póki Caladmir nie będzie pewny, że może wrócić, będzie trwał na Rubieżach, musi mu to sama powiedzieć. Ale jak zostawić samego synka, będzie prosić dziadków Leo, by się nim zaopiekowali i tylko wtedy rusz gdy uzyska zgodę Etty i Sylwii na i jeśli oni poprą jej działanie. Wie, że synkowi nic się nie może stać w lesie gdzie wszyscy go rozpieszczają. Sama będzie bardzo tęsknić za nim. Chcę jednak, żeby rodzina znowu była jednością. Swoją drogą ciekawe jak list dotrze do niej. Czy ktoś go przyniesie. Może smoczek pokusi się na pomoc małżeństwu. Kto to wie Eleno? Prawda? Może Ty?

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej