Pieczęcie Korzeni
Gościnnie Autorka: Danutka Nutka
Część I
Poranek w Mrocznej Puszczy budził się powoli. Mgła niczym srebrzysta zasłona snuła się pomiędzy wiekowymi dębami, oplatając ich potężne pnie i wijąc się między korzeniami. Krople rosy lśniły na paprociach jak rozsypane kryształy, a powietrze pachniało żywicą i świeżo rozgniecionymi ziołami. Nad lasem unosiła się cisza, ale nie była to cisza pusta. Żyła własnym rytmem. W oddali stukał dzięcioł, wysoko ponad koronami drzew krążył myszołów, a gdzieś w gęstwinie cicho zaszeleścił jeż.
Lioriel wyszła przed chatę Eladriel. Zamknęła oczy i przez chwilę wsłuchiwała się w oddech puszczy.
Miała wrażenie, że od dnia, w którym zobaczyła Cień pod korzeniami, las przemawiał do niej wyraźniej niż wcześniej.
– Dobrze robisz- Głos Eladriel zabrzmiał tuż za nią.
Starsza elfka trzymała w dłoniach drewnianą misę z wodą zaczerpniętą ze źródła.
– Strażnik powinien każdego dnia najpierw wsłuchać się w las. Dopiero później w samego siebie.
Lioriel odwróciła się.
– Babciu… czy naprawdę można usłyszeć, kiedy las potrzebuje pomocy?
Eladriel się lekko uśmiechnęła.
– Nie od razu. Najpierw uczysz się rozpoznawać jego zwyczajny rytm. Dopiero wtedy zauważysz, gdy coś zacznie go zakłócać.
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
Po śniadaniu dołączyli do nich Earyn i Aarien.
Każde z nich niosło niewielki plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami. Eladriel nie zabrała jednak ani ksiąg, ani zwojów.
– Dzisiaj las będzie waszym nauczycielem – powiedziała.
Ruszyli w głąb Mrocznej Puszczy. Ścieżka prowadziła pomiędzy ogromnymi dębami, których korony splatały się wysoko nad ich głowami. Co jakiś czas Eladriel zatrzymywała się, dotykała dłonią kory lub schylała, aby przyjrzeć się korzeniom. Lioriel zauważyła, że babka nigdy nie przechodziła obojętnie obok żadnego starego drzewa. Jakby witała dawnych przyjaciół.
Po ponad godzinie marszu dotarli na okrągłą polanę. Rosło na niej dwanaście olbrzymich dębów, a ich korzenie splatały się pod ziemią, tworząc jeden wielki krąg. Na korze każdego widniały setki run. Niektóre lśniły miękkim zielonym światłem, inne niemal całkowicie pokrył mech.
Lioriel podeszła bliżej. Nigdy wcześniej nie widziała tylu pradawnych znaków w jednym miejscu.
– To Pieczęcie Korzeni – powiedziała Eladriel. Jej głos był głęboki i przykuwający uwagę.
– Powstały przed tysiącami lat. Stworzyli je pierwsi Strażnicy Lasu, kiedy zrozumieli, że równowagę łatwiej zachować niż później ją odzyskać.

Przesunęła dłonią po jednej z run. Mech odsunął się jak poruszony delikatnym wiatrem, a symbol rozbłysł spokojnym, zielonym światłem.
– Każda z tych run jest częścią wielkiej sieci ochronnej. Razem oplatają całą Mroczną Puszczę i miejsca, w których granica pomiędzy światami jest najcieńsza.
Aarien zmarszczył brwi.
– Czy wszystkie wyglądają tak samo?
– Nie.
Eladriel wskazała kilka znaków.
– Każda pełni inne zadanie. Jedne wzmacniają korzenie drzew. Inne uspokajają magię płynącą pod ziemią. Są też takie, które ostrzegają przed naruszeniem równowagi.
Earyn uklęknął przy jednym z dębów.
– A jeśli któraś zostanie uszkodzona?
Eladriel spojrzała na niego z uznaniem.
– Właśnie dlatego tu jesteśmy.
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
Przez dłuższą chwilę chodzili pomiędzy drzewami. Eladriel pokazywała im kolejne runy.
– Nigdy nie odnawiajcie pieczęci bez wcześniejszego sprawdzenia jej stanu.
Położyła dłoń na jednym z symboli.
– Zamknijcie oczy.
Cała trójka wykonała polecenie.
– Nie próbujcie używać magii. Po prostu słuchajcie.
Las ucichł.
Lioriel poczuła pod opuszkami palców delikatne drgania. Jak bicie spokojnego serca.
Earyn usłyszał coś innego. Daleko odezwał się jeleń. Kilka chwil później odpowiedziała mu łania.
– Są spokojne – powiedział cicho.
Eladriel skinęła głową.
– Właśnie tak las mówi do ciebie.

Spojrzała na Aariena.
– A ty?
Elf otworzył oczy.
– Czuję… obcą magię. Bardzo słabą…Jakby pozostał po niej tylko ślad.
– Dobrze. Kilka dni temu otwierałam tutaj portal.To właśnie wyczuwasz.
Lioriel spojrzała na nich z zaciekawieniem. Każde z nich odebrało coś innego.
Eladriel uśmiechnęła się.
– Właśnie dlatego strażnicy nigdy nie pracują samotnie.Każde z was słyszy inną pieśń lasu.
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
Od tego dnia nauka wyglądała inaczej.
Lioriel każdego ranka sprawdzała stan Pieczęci Korzeni. Eladriel uczyła ją rozpoznawać runy, które z biegiem lat słabły pod wpływem czasu, wilgoci lub zakłóceń magii. Pokazywała, jak oczyścić znak z mchu, jak obmyć go wodą z leśnego źródła i jak delikatnym dotykiem obudzić jego dawną moc.
– Nie zmuszaj run do działania – tłumaczyła. – One żyją. Nie rozkazuj im. Proś o współpracę.
W tym samym czasie Earyn przemierzał las. Nie szukał potworów, nasłuchiwał. Obserwował ptaki, tropy zwierząt i kierunek wiatru.

Eladriel uczyła go, że jeżeli las milknie bez powodu, strażnik powinien zatrzymać się i zrozumieć dlaczego.
– Zwierzęta zauważają zagrożenie szybciej od nas – mówiła. – Jeśli przestają śpiewać ptaki albo jelenie omijają jakąś dolinę, nigdy nie lekceważ takiego znaku.
Aarien z kolei poznawał ślady magii. Eladriel pokazywała mu miejsca, w których przed laty otwierano portale.
Uczyła go odróżniać naturalną energię lasu od tej, która pochodziła z zewnątrz.
– Granice między światami są delikatniejsze, niż myślisz – powiedziała pewnego dnia. – Czasami wystarczy jeden nieostrożny czarodziej, aby pozostawił po sobie ślad widoczny przez wiele lat.
Wieczorami cała czwórka wracała do chaty. Przy ogniu opowiadali sobie, czego nauczyli się tego dnia.
A Eladriel słuchała ich z uważnym spokojem. Nigdy nie poprawiała od razu , pozwalała, by sami odnaleźli odpowiedzi.
I właśnie wtedy Lioriel zaczęła rozumieć, że największą mądrością nie jest znać wszystkie odpowiedzi, tylko umieć zadawać właściwe pytania.
1 część sagi przeczytasz TUTAJ
2 część sagi przeczytasz TUTAJ
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌
Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗
Przesyłam ciepłe iskierki!
Elena 🌿
Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Dzięki prostym pytaniom powstawały najważniejsze teorie. Najwięcej uczysz się wtedy gdy w momencie budzącej się wątpliwości potrafisz o nią zapytać nie bój się pytaj.
To prawda – wątpliwości nie są słabością, ale pierwszym krokiem na ścieżce do poznania, zupełnie jak dla młodej Lioriel w sercu Mrocznej Puszczy. Pytania są jak leśne ścieżki: dopóki na nie nie wejdziemy, nie dowiemy się, dokąd prowadzą.
Ciekawe do czego przygotowuje naszą parę Eladriel. Co też ta Nutka wymyśli. Jak dobrze być dzieckiem, żyć w błogiej nieświadomości. Zdać się na mądrzejszych. Nie musieć decydować. Wszak decyzje to konsekwencje, które trzeba przyjąć z pokorą. 🥶🤢🤕🤯
Postaram się żebyście się nie nudzili😊
Na razie niech to zostanie tajemnicą.