Gościnnie Autorka: Danutka Nutka
Stare, mądre księgi mówią…
Niektórych mieszkańców lasu nie można odnaleźć. To oni wybierają, komu pozwolą się zobaczyć. A gdy jednorożec obdaruje kogoś srebrnym włosem ze swojej grzywy, oznacza to, że dostrzegł w jego sercu dobro, odwagę i czystość intencji. Taki dar staje się nie tylko symbolem szczęścia, ale również cennym amuletem chroniącym swojego właściciela.

Przed zachodem słońca Earyn zapukał do drzwi domu Lioriel.
– Załóż ciepły płaszcz i wygodne buty – powiedział z tajemniczym uśmiechem.
– Dokąd idziemy?
– Gdybym powiedział, nie byłoby niespodzianki.
– Brzmi jak początek kłopotów.
– Albo pięknego wieczoru.
Lioriel zaśmiała się, zamknęła drzwi domu i ruszyła za nim. Nad ich głowami niemal od razu pojawiła się Syrla. Sowa przeleciała nad nimi, po czym usiadła na gałęzi, jakby pilnowała całej wyprawy.
– Nawet Syrla wie więcej ode mnie.
– Syrla po prostu nie lubi zostawać sama – odparł Earyn.
Szli długo. Ścieżka prowadziła coraz głębiej w las.
Powietrze pachniało wieczorną tajemnicą. Nad ziemią zaczęły unosić się świetliki, a niebo przybrało granatowy kolor.
W końcu dotarli na niewielką polanę.

Earyn zdjął z pleców zwinięty hamak.
– Pomóż mi go rozwiesić.
Lioriel spojrzała na niego z rozbawieniem.
– Chwileczkę… Ty wyciągnąłeś mnie na tajemniczą wyprawę… żeby poleżeć w hamaku?
– To najważniejsza część planu.
– Coraz mniej rozumiem.
Kilka minut później leżeli już obok siebie, delikatnie kołysani przez wiatr.
– No dobrze… teraz mów.
Earyn spojrzał między korony drzew.
– Kilka razy w roku w tym lesie pojawia się jednorożec. Nie da się go odnaleźć. To on wybiera, komu pozwoli się zobaczyć. Strażnicy od pokoleń pilnują miejsc, w których czasem się pojawia, ale nigdy go nie śledzą. To święte stworzenie.
Lioriel aż usiadła.
– Naprawdę istnieje?
– Jeśli tej nocy dopisze nam szczęście… sama się przekonasz.
Las był wyjątkowo spokojny. Zdawał się wstrzymać oddech. Nagle między drzewami rozlał się delikatny, srebrzysty blask.Świetliki uciekły w górę, a liście poruszyły się bez najmniejszego podmuchu wiatru.
Z cienia wyłonił się jednorożec.
Był niezwykle piękny i dostojny.Jego sierść przypominała świeży śnieg oświetlony księżycem, a długa grzywa falowała niczym płynne srebro. Smukły róg lśnił łagodnym światłem. Nie wyglądał jak dzikie zwierzę,wyglądał jak sama magia lasu.
Lioriel zamarła z zachwytu.
– Jest… prawdziwy…
Jednorożec spojrzał na nią spokojnymi, błękitnymi oczami,powoli podszedł bliżej.
Earyn skłonił głowę z ogromnym szacunkiem. Lioriel zrobiła to samo. Przez chwilę panowała całkowita cisza.
Potem jednorożec delikatnie dotknął nosem dłoni Lioriel. Ciepło rozeszło się po całym jej ciele.
Następnie szturchnął lekko Earyna w ramię.
– Chyba właśnie zostaliśmy przywitani… – szepnęła Lioriel.
– To największy zaszczyt, jaki może spotkać mieszkańca tego lasu – odpowiedział cicho strażnik.
Jednorożec okrążył ich powoli. Jego grzywa poruszała się na wietrze niczym srebrna mgła.
Nagle zatrzymał się. Potrząsnął łagodnie głową. Z grzywy oderwało się kilka lśniących, srebrnych włosów, jednak nie opadły na ziemię. Unosiły się w powietrzu jak piórka, aż powoli spłynęły prosto w dłonie Lioriel i Earyna.
Oboje patrzyli na nie z niedowierzaniem.

– On… sam nam je podarował… – wyszeptała Lioriel.
Earyn uśmiechnął się.
– Właśnie dlatego strażnicy nigdy nie proszą o taki dar. Jednorożec daje go tylko wtedy, gdy sam uzna, że nadszedł odpowiedni moment.
Lioriel ostrożnie schowała srebrne włosy do małego, lnianego woreczka.
– Babka Eladriel będzie wiedziała, co z nimi zrobić.
– Tak. Tworzy z nich amulety ochronne. Ale tylko z włosów podarowanych dobrowolnie. Nigdy z takich, które zostały zabrane siłą.
Jednorożec jeszcze raz spojrzał na nich łagodnie. Parsknął cicho, jakby na pożegnanie, po czym odwrócił się i spokojnym krokiem ruszył między drzewa. Jego srebrzysty blask stawał się coraz słabszy, aż w końcu rozpłynął się wśród leśnych cieni.
Przez dłuższą chwilę żadne z nich się nie odezwało.W końcu Lioriel wsunęła dłoń w dłoń Earyna.
– Dziękuję.
– Za co?
– Za to, że pokazałeś mi coś, o czym myślałam, że istnieje tylko w legendach.
Earyn uśmiechnął się łagodnie.
– Ten las ma więcej tajemnic, niż potrafimy sobie wyobrazić.
Wtedy z pobliskiej gałęzi dobiegło ciche pohukiwanie Syrli. Sowa siedziała nieruchomo w blasku księżyca i patrzyła w stronę miejsca, w którym zniknął jednorożec. Lioriel spojrzała na nią z uśmiechem.
– Myślisz, że wiedziałaś, że tu przyjdziemy?
Syrla tylko przekręciła głowę, po czym rozpostarła skrzydła i wzbiła się ponad drzewa. Przez chwilę jej sylwetka była widoczna na tle granatowego nieba. Potem zniknęła między koronami sosen.
Earyn spojrzał na Lioriel.
– Chodźmy. Zanim nasza mała strażniczka zacznie się niecierpliwić.
Ruszyli leśną ścieżką trzymając się za ręce, a schowane w lnianym woreczku srebrne włosy delikatnie zalśniły.
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌
Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗
Przesyłam ciepłe iskierki!
Elena 🌿
Najpiękniejsze magiczne stworzenie w całym lesie❤️ dobry ,piękny ,tajemniczy.
Piękna baśń ♥️Prawdziwe serce i dobroć zawsze zostaje zauważone i nagrodzone. Dobre serce jest najcenniejszą wartością, jakie człowiek może posiadać ♥️
Cudowna opowieść, jestem oczarowana, udzieliła mi się magia tego niesamowitego spotkania, czułam, jakbym sama tam była, zjawiskowe stworzenie, wiedział, komu może zaufać, dziękuję Nutko🙏🫶🙏🥰🦄✨️🌳🌿🌱🍃🍂🍁🦉🌌❤️❤️❤️
Anno dziękuję za miłe słowa Bardzo się cieszę że opowieść Ciebie oczarowała❤️.Ciągle doskonalę warsztat pisarski. To jest mój cel żeby czytelnik poczuł się tak jak by był w lesie z naszymi bohaterami. Razem z nimi przeżywał przygody😘.