Wiedźma z Mrocznej Puszczy – Saga o Eladriel część 4

Pieczęcie korzeni

Gościnnie Autorka: Danutka Nutka

Część II

Następnego ranka Eladriel obudziła ich jeszcze przed świtem.
Las spowijał błękitnoszary półmrok, a na źdźbłach trawy lśniły krople rosy. Nad koronami drzew gasły ostatnie gwiazdy, ustępując miejsca pierwszym promieniom słońca. Przed chatą czekały już cztery plecione kosze.

– Dzisiaj nie pójdziemy razem – powiedziała Eladriel. – Każde z was otrzyma własne zadanie. Strażnik musi umieć działać sam, ale nigdy nie może zapominać, że jest częścią większej całości.

Spojrzała najpierw na Earyna.

– Przejdź Doliną Paproci. Nie szukaj śladów stóp. Wsłuchaj się w las. Powiedz mi, co dostrzeżesz.

Earyn skinął głową i bez słowa ruszył ścieżką znikającą między drzewami.

Eladriel zwróciła się do Aariena.

– Ty udaj się do Kamiennego Wąwozu. Wczoraj wyczułam tam słabe echo dawnej magii. Chcę wiedzieć, czy jest to tylko wspomnienie przeszłości, czy coś, czym należy się zająć.

Na końcu spojrzała na Lioriel.

– A ty pójdziesz ze mną.

              ********

Szły długo wąską ścieżką, aż dotarły do miejsca, którego nawet promienie słońca zdawały się nie dosięgać. Korzenie starych dębów wystawały wysoko ponad ziemię, oplatając głazy i tworząc naturalne sklepienia. Eladriel zatrzymała się.

– Rozejrzyj się.

Lioriel spojrzała uważnie.Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało zwyczajnie. Dopiero po chwili zauważyła niewielki fragment runy ukrytej pod grubą warstwą mchu. Uklękła i delikatnie odsunęła mech dłonią. Symbol był niemal niewidoczny.

– Dobrze – odezwała się Eladriel. – Las sam cię do niej poprowadził.
– Jest uszkodzona?
– Nie. Jest zmęczona. Tak jak drzewo po długiej zimie.

Lioriel położyła dłoń na runie. Zamknęła oczy. Poczuła bardzo słabe ciepło, jak tlącą się ledwo iskierkę.

elf Lioriel klęczy przy starym drzewie i delikatnie dotyka dłonią kamiennej runy ukrytej pod mchem.

– Co słyszysz?
– Nic….
– Słuchaj głębiej.

Lioriel oddychała spokojnie. Po chwili wyczuła delikatny rytm, bardzo powolny ale równy. Przypominał bicie serca.

– To pieczęć – szepnęła.

Eladriel uśmiechnęła się z dumą.

– Właśnie nauczyłaś się najważniejszej rzeczy. Run nie odczytuje się oczami, ich się słucha.

                   *********

W tym samym czasie Earyn przemierzał Dolinę Paproci.
Las był niezwykle spokojny, wydawało się mi nawet że za bardzo spokojny. Zatrzymał się. Zdał sobie sprawę, że od kilku chwil nie słyszy śpiewu ptaków. Spojrzał na gałęzie, były puste. Kilka saren stojących na skraju polany patrzyło w jednym kierunku, lecz nie uciekały , po prostu czekały.

Earyn uklęknął i dotknął ziemi. Nie wyczuł zagrożenia.
Po chwili zauważył przewrócone młode drzewko, które zatarasowało leśny strumień, przez co woda zmieniła swój bieg. To dlatego zwierzęta opuściły to miejsce.

Młody elf Earyn z długimi, falowanymi brązowymi włosami klęczy w rzece i odsuwa zwaloną kłodę blokującą leśny strumień

Ostrożnie odsunął pień, strumień znów popłynął dawnym korytem. Po kilku minutach na gałęziach usiadł pierwszy rudzik. Potem odezwał się kos.

Las powoli odzyskał swój głos.

Earyn uśmiechnął się do siebie. Nie każde zagrożenie rodziło się z magii.Czasem wystarczyło przywrócić naturze jej własny porządek.

                          ***********

Aarien dotarł do Kamiennego Wąwozu. Między skałami panował przyjemny chłód. Przymknął oczy, powietrze drżało prawie  niewyczuwalnie. Przesunął dłonią nad omszałym głazem. Na jego powierzchni przez krótką chwilę zamigotał srebrzysty ślad.

Młody elf Aarien z długimi kręconymi rudymi włosami trzyma dłoń nad omszałym głazem ze świecącym srebrzystym śladem w skalnym wąwozie.

– Dawny portal… – powiedział cicho.

Ślad był bardzo stary, nie nosił śladu niebezpieczeństwa. Pozostało jedynie echo magii, które z czasem samo miało zniknąć. Aarien zapamiętał to miejsce.

Strażnik powinien wiedzieć, gdzie świat był kiedyś cieńszy.

                       **********

Przed zachodem słońca cała trójka spotkała się ponownie na polanie.
Eladriel wysłuchała każdego z nich, nie przerywając ani razu. Gdy skończyli, podeszła do starego dębu.

– Dzisiaj żadne z was nie pokonało fizycznie niebezpieczeństwa. Nie stoczyliście wielkiej bitwy. A jednak wykonaliście pracę strażników.

Dostojna starsza elfka Eladriel z długimi siwymi włosami i błękitnymi oczami w bordowej sukni ze srebrnymi haftami spogląda poważnie przed siebie.

Spojrzała na Earyna. – Przywróciłeś lasowi jego rytm.

Na Aariena. – Rozpoznałeś ślad dawnej magii i nie uległeś pochopnym wnioskom.

Wreszcie na Lioriel. – Usłyszałaś pieczęć. Nie dlatego, że jesteś silniejsza od innych. Dlatego, że potrafiłaś słuchać.

Lioriel spuściła wzrok. Znak Drzewca na jej nadgarstku rozświetlił się miękkim, zielonym blaskiem.
Eladriel zauważyła to i skinęła głową.

– Pamiętajcie – powiedziała cicho. – Najlepszy strażnik to ten, którego świat nigdy nie będzie musiał nazwać bohaterem. Jeśli dobrze wykonacie swoją służbę, większość mieszkańców lasu nawet nie zauważy, ile razy ocaliliście ich dom.

Wieczorem otworzyli portal prowadzący do Domu na Starym Dębie. Lioriel raz jeszcze spojrzała na Mroczną Puszczę.
Na Eladriel stojącą spokojnie przed chatą. Na stare dęby, których korzenie od wieków splatały się pod ziemią, strzegąc równowagi. Wiedziała, że opuszcza to miejsce bogatsza nie tylko o wiedzę. Zrozumiała, czym naprawdę jest służba Strażnika Lasu.

Zielony blask portalu zamknął się za nimi.

Mroczna Puszcza znów pogrążyła się w swoim spokojnym rytmie.
A głęboko pod jej korzeniami pradawne pieczęcie trwały niewzruszenie, czekając na tych, którzy potrafili słuchać szeptu lasu.

                  **********
Cień trwał w swoim więzieniu, lecz jego gniew nie słabł. Wręcz przeciwnie – narastał z każdym dniem.

– Ta stara wiedźma… – wysyczał głosem przypominającym szelest uschniętych liści. – Od tylu lat strzeże pieczęci i nie pozwala mi się uwolnić. A teraz zaczęła szkolić następców…

Mrok zadrżał, jakby próbował przecisnąć się przez niewidzialne więzy.

– Młodzi. Ciekawi świata. Pełni marzeń. Jeszcze nie wiedzą, że światło i cień mieszkają w każdym sercu…
– Omamię ich… zanim Eladriel przekaże im całą swoją wiedzę.

Zapadła cisza.

– Wystarczy jedno zwątpienie. Jeden błędny wybór. Jedno pęknięcie w ich sercach…

Mrok zadrżał, a spod ziemi rozległ się cichy, złowrogi śmiech.

– Wtedy pieczęcie pękną…a ja będę wolny…

Pęknięta szczelina w leśnym mchu, z której bije jaskrawy fioletowy blask i unosi się mistyczny fioletowy dym magii Cienia.

Tutaj przeczytasz poprzednie części tej sagi:

1 część

2 część

3 część

🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 DOŁĄCZ DO NASZEJ LEŚNEJ RODZINY! 💌

Zostaw swój adres e-mail i usiądź z nami przy wspólnym, leśnym stole. W każdą niedzielę rano dostaniesz ode mnie list. Usiądź wygodnie, rozgość się i odpocznij. Jesteś tu zawsze mile widziany💗

Przesyłam ciepłe iskierki!

Elena 🌿


Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

6 myśli na temat “Wiedźma z Mrocznej Puszczy – Saga o Eladriel część 4

Dodaj własny

  1. Ciemno i strasznie w tym lesie. Jednak Eladriel jest nieugięta. Doświadczona elfka przypilnuje porządku. Dziękuję za piękne ilustracje❤️

    1. Danusiu, to ja dziękuję Ci za ten tekst! Stworzyłaś niesamowity, gęsty klimat – w Mrocznej Puszczy faktycznie czuć narastające zagrożenie. Eladriel wyszła Ci genialnie: czuć jej wiek, surowość, ale też wielką mądrość doświadczonej elfki, która nie da się łatwo podejść Cieniowi. Twoje słowa idealnie splotły się z grafikami. Końcówka z zapowiedzią intrygi Mroku zostawia czytelnika z gęsią skórką i apetytem na więcej. Kawał świetnej, pisarskiej roboty!

  2. Dziękuję za piękną opowieść, która ciągle trwa. Bo bitwy ciągle trwają. Nie jakieś wielki, te malutkie. Nasze bitwy że światem. Jak pięknie napisała Lioriel: „najlepszy strażnik to ten, którego świat nie będzie musiał nazwać bohaterem”. Każdy z nas jest takim strażnikiem. Jeżeli wykonujemy z pełnym zaangażowaniem swoje obowiązki, jeżeli nie odpuszczamy, nie pozwalamy na bylejakość, zwyciężamy w swoich bitwach. Im więcej będzie takich zwycięzców tym świat będzie piękniejszy. Czasem w „walce” pomaga uśmiech, dobre słowo, drobną pomoc czym bronimy swojego świata. Świat wcale nie musi nas znać, ale my mamy się w nim czuć dobrze. 🎼🎷🎶🎻🍀

    1. Masz całkowitą rację – te małe, codzienne bitwy z samym sobą i z szarą rzeczywistością bywają najtrudniejsze, bo nikt za nie nie daje medali. Earyn, Aarien i Lioriel na swoich ścieżkach nie walczyli z potworami, tylko uczyli się dbać o porządek i słuchać świata. Obrona swojego małego zakątka przed bylejakością to najważniejsze zadanie każdego z nas. A co do Twojego drugiego pytania – spokojnie, to na pewno nie jest koniec! Cień pod ziemią dopiero zaczyna knuć, więc przed naszymi młodymi strażnikami jeszcze sporo wyzwań.

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Odkryj więcej z Las z Mchu i Paproci

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej